Reklama

Kwestia biustu

Kurier.BB
26/04/2021 09:40

Z teorii spiskowych najbardziej lubię tę o neolitycznym spisku kobiet.  Czy nie zastanawiało was, panowie, że kiedy urodzi się dziecko, oglądające je panie intensywnie poszukują podobieństwa brzdąca do któregoś z rodziców – i zawsze wychodzi im, że to „cały tatuś”? 


Sam dostrzegam wyłącznie podobieństwo noworodka do... noworodka, a nie do jego mamy czy taty. Dopiero gdy jakieś dziecko ma kilka czy kilkanaście miesięcy, udaje mi się dostrzec cechy fizyczne, które zawdzięcza swoim rodzicom. Dlatego ilekroć uczestniczyłem w okazaniu noworodka, czułem się jakoś upośledzony. Kiedy przeczytałem o neolitycznym spisku (bodaj w znakomitych „Źródłach teatru” Mirosława Kocura, ale nie umiem teraz odszukać cytatu), odetchnąłem z ulgą, bo wszystko się wyjaśniło – po prostu jako facet nie jestem dopuszczony do udziału w sprzysiężeniu rodem z epoki kamiennej. Ponoć to wtedy kobiety wymyśliły, żeby wmawiać (oficjalnemu) ojcu podobieństwo do noworodka – żeby chłop miał motywację do utrzymywania rodziny. Nie było jeszcze badań DNA, więc panie musiały sobie jakoś radzić. Zaczęły w neolicie i wytrwale kontynuują. W starożytnym Rzymie ukuto zasadę, że „matersemper certa est, pater est, quemnuptiae demonstrant” – matka jest zawsze pewna, na ojca wskazuje małżeństwo. Prawo rzymskie tworzyli faceci, a tu tak niewygodna, prokobieca zasada! Wyobrażam sobie autora tej paremii – zakochanego po uszy w żonie i dziecku, ale smutnego, bo małżowiny potomka niepokojąco przypominają mu kształt ucha sąsiada. Może jednak autorem sentencji był bezżenny heteroseksualny poligamista? Dla takich jak on ta zasada jest jeszcze bardziej korzystna niż dla kobiet i dzieci.
Neolityczny spisek przypomniał mi się, kiedy przeczytałem znakomity artykuł dr. Marcina Ryszkiewicza „Kobiety są jakieś inne”, w którym autor relacjonuje najnowsze ustalenia naukowców w sprawie ewolucyjnych źródeł cech specyficznych dla kobiet, takich jak obfita menstruacja, ukryta owulacja, odmienność kobiecego i męskiego orgazmu itp. Większość z tych ustaleń prowadzi do wniosku, że neolityczny spisek to pikuś w porównaniu z tym, co „z myślą” o mężczyznach wyprawiała z kobietami ewolucja. Jedną z bardziej poruszających kwestii podniesionych w tym tekście jest pytanie o przeznaczenie biustu. Gruczoły mlekowe to zaledwie kilka procent kobiecych piersi. U innych gatunków ssaków te gruczoły najzupełniej wystarczają, reszta – jako zbędny balast – nie jest potrzebna – pisze Ryszkiewicz. No więc do czego, z perspektywy doboru naturalnego, służy ta reszta? Chodzi o wysłanie komunikatu – wywarcie wrażenia na mężczyznach. Ale odkrycie, mrukniecie zapewne. Zaskakująca jest jednak treść owego komunikatu. Duże piersi mają kojarzyć się z laktacją, lecz nie bieżącą, a potencjalną. Najlepiej, gdy nosicielka kształtnego biustu ma do tego wąską talię. Komunikat bowiem brzmi: „Mogę być dobrą matką – ale jeszcze nie jestem – gdy zajdę w ciążę, dziecko na pewno będzie twoje”. Okazuje się, że neolityczny spisek to tylko kulturowe wzmocnienie forteli, w które natura wyposażyła panie w relacjach z panami, by zabezpieczyć byt potomstwu zanim ludzkość nauczy się definitywnie ustalać ojcostwo na podstawie DNA.

Ponieważ wielowiekowa niepewność ojcostwa w naszych czasach zanikła, zniknęła więc biologiczna potrzeba biustu. Ewolucja na to odpowie! Z tego względu można być pewnym perturbacji gospodarczych: upadku ważnej części sektora bieliźnianego oraz krachu na rynku produkcji implantów tudzież usług medycyny estetycznej związanych z ich wszczepianiem. Zwłaszcza ta ostatnia kwestia wywołuje smutek u podnóża Szyndzielni – pracującym tam specjalistom pozostaną tylko nudniejsze zabiegi.

Reklama

Janusz Legoń

Na zdjęciu: najstarsza znana ceramika na świecie – Wenus  z Dolních Věstonic na Morawach (270 km od Bielska-Białej, 29 000 – 25 000 lat p.n.e.).

Foto: Petr Novák, Wikipedia

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości