Już w lutym 2020 roku Bielsko-Biała znajdzie się na trasie międzynarodowej trasy Stanisława Słowińskiego, skrzypka, kompozytora, multiinstrumentalisty. Jest muzykiem czerpiącym inspirację z klasyki polskiego jazzu oraz klasycznych kanonów wielkich skrzypcowych form solistycznych. Niewątpliwie jest wielką osobowością młodego pokolenia muzyki instrumentalnej w Polsce.
- Czy to będzie pierwszy Pana koncert w Bielsku-Białej?
Bielsku miałem przyjemność grać już wiele razy, wciąż bardzo lubię tu wracać; za każdym razem spotykałem się z niezwykle ciepłym przyjęciem naszej muzyki i świetną atmosferą. W samym klubie Aquarium byłem z różnymi projektami około 10 razy, a oprócz tego miałem też przyjemność odwiedzić Metrum i salę szkoły muzycznej, gdzie odbędzie się koncert w ramach tegorocznej trasy. Każde z tych miejsc ma swój unikalny charakter i zawsze granie tam sprawia mi dużą radość.
- Jaki będzie bielski koncert? Skierowany bardziej do wielbicieli jazzowych brzmień, czy może usłyszymy również inne gatunki muzyczne?
Zagramy materiał z mojej najnowszej płyty, czyli koncert skrzypcowy Visions. Jest to kompozycja, która łączy w sobie wiele bardzo różnych stylistyk, którymi się inspiruję. Forma kompozycji jest zaczerpnięta z muzyki klasycznej, ale pozostawia nam dużo przestrzeni na improwizację; można usłyszeć nawiązania zarówno do muzyki z epok romantyzmu, baroku, jak i inspiracje muzyką współczesną, filmową, czy swobodnie improwizowaną; utwór jako całość jest bardzo zróżnicowany. Promujemy ten program na trasie koncertowej już od kilku miesięcy i obserwuję, że dostarcza on radości publiczności o bardzo różnych gustach i preferencjach; myślę, że i tak będzie w Bielsku.

Foto: Stanisław Słowiński
- Jak rozpoczęła się Pana przygoda ze skrzypcami?
Muzyka jest obecna w moim życiu od samego początku; moi rodzice są zawodowymi muzykami, więc dorastałem wśród nieustannych prób, tras koncertowych, pracy nad nowymi kompozycjami. Było to dla mnie absolutnie świetne doświadczenie; tym bardziej, że są oni ludźmi niezwykle otwartymi na świat i na muzykę; mogłem dzięki temu od najmłodszych lat mieć kontakt z muzyką z całego świata ucząc się, jak wiele różnych barw i kolorów można za jej pomocą przekazać. Na skrzypcach zacząłem grać w wieku pięciu lat - wtedy byłem tym mocno zafascynowany. Potem z biegiem lat i kolejnych egzaminów miałem wiele momentów zwątpienia, kiedy poważnie rozważałem porzucenie muzyki. W trakcie czwartego roku nauki w szkole muzycznej II st. na nowo zafascynowałem się muzyką, a przede wszystkim - zacząłem pisać i nagrywać własne kompozycje, co dało mi zupełnie nowe spojrzenie na to, w jakim kierunku chcę zmierzać; dało start do dalszej muzycznej drogi.
- Jakie gatunki muzyczne poza jazzem są Panu szczególnie bliskie?
Bardzo ważna jest dla mnie muzyka klasyczna, której poświęciłem ponad 14 lat podczas nauki w szkołach i na Akademii Muzycznej w Krakowie. Wymaga poświęcenia ogromnej uwagi i czasu, ale daje niesamowicie szeroką perspektywę przy pracy nad dźwiękiem, nad zagłębianiem się w detale, emocje zawarte w muzyce. Ostatnio nie mam możliwości poświęcać na granie klasyki zbyt wiele czasu, ale bardzo chcę wrócić do regularnego ćwiczenia programu klasycznego. Drugim niezwykle dla mnie istotnym i inspirującym światem jest przestrzeń jazzu i muzyki improwizowanej. Wolność, jaką daje improwizacja jest jedyna w swoim rodzaju. Nie tylko pozwala na niezwykle płynny przekaz emocji i kreacji własnego muzycznego języka, ekspresji, ale sprawia, że zaczynamy inaczej, pełniej postrzegać muzykę; również tą w której wszystko jest od początku do końca zaplanowane.
To co dla mnie najważniejsze w muzyce, to jej komunikatywność i szczery przekaz; to dla mnie absolutnie fundament każdego aktu twórczego - dotarcie z pewną ideą, emocją, treścią do odbiorcy - czy jest to filharmonia, galeria sztuki czy kino, to założenie jest dla mnie na pierwszym miejscu. Z tego względu niezwykle cenię sobie również muzykę korzeni; nie mam tu na myśli konkretnie żadnego regionu czy nawet kraju, ale po prostu muzykę, która z biegiem lat rozwija się w harmonii z życiem i otoczeniem ludzi, którzy ją grają, piszą, czy jej słuchają. Odnajduję tą wartość zarówno w muzyce Podhala, czy Moraw jak i w archiwalnych nagraniach bluesowych; niezależnie od miejsca na mapie pewne prawdy pozostają ponadczasowe i uniwersalne.
- Kto będzie Panu towarzyszył na scenie podczas trasy koncertowej?
Mam to szczęście, że współpracuję z bardzo dużą grupą muzyków, których niezwykle cenię i granie z którymi jest dla mnie zawsze dużą przyjemnością i inspiracją. Gramy w różnych konfiguracjach i obsadach, natomiast w Bielsku będzie miał miejsce jedyny taki koncert podczas trasy - wraz z moim sextetem zagramy wspólnie z Szkolną Orkiestrą ZPSM im. St. Moniuszki pod dyrekcją A. Kucybały. Bardzo się cieszę na ten koncert - każda kolejna szansa, by spotkać się na scenie z nowymi osobami to świetne doświadczenie; za każdym razem odkrywam na nowo materiał, który grałem już wiele razy; nowe współprace dają nową perspektywę. Koncert w Bielsku to dla mnie również przyjemność powrotu do sali, w której kilka lat temu miałem okazję zagrać program solowy i był to bardzo dobry wieczór; myślę, że w lutym wrażenia będą jeszcze intensywniejsze!
- Jest Pan współtwórcą nowego gatunku muzycznego - akustroniki. Co wyróżnia ten gatunek?
To gatunek, który zbudowaliśmy w ramach artystycznego manifestu z grupą DUCH. Byliśmy formacją posługującą się wyłącznie akustycznym instrumentarium. Po pierwszej płycie, która utrzymana była w klimatach akustycznego rocka, współczesnej kameralistyki zaczęliśmy pracę nad kolejnym albumem. Większość z nas była wtedy mocno wciągnięta w poznawanie świata muzyki elektronicznej w przeróżnych jej odmianach. Powstał pomysł na materiał, który będzie czerpał z barw, faktur, rozwiązań muzyki elektronicznej, ale powstanie tylko i wyłącznie przy użyciu akustycznych instrumentów. Zaczęliśmy szukać i okazało się, że nie ma odrębnego określenia na tego typu muzykę - postanowiliśmy wykorzystać ten moment i pójść z konceptem krok dalej; w ten sposób powstał manifest powołujący ten gatunek do istnienia.

Foto: Szymon Kamykowski
- Jacy są Pana ulubieni artyści, kim się Pan inspiruje?
Niezwykle cenię muzykę i artystyczną drogą Christiana Scotta - jest artystą o niezwykle szerokich horyzontach, który wypracował swój własny, unikalny muzyczny język; jednocześnie ma mocną, ugruntowaną pozycję medialną, co również jest poparte wielką pracą i konsekwencją w działaniu. Bardzo dużo dobrego dzieje się na polskiej scenie; trudno nadążyć za wszystkimi premierami; świetne rzeczy dzieją się nad morzem, gdzie grupy jak Algorhythm, czy quintet Tomka Chyły prężnie działają wypuszczając kolejne świetne albumy. Od lat obserwuję projekty Adama Bałdycha, który konsekwentnie podąża swoją ścieżką i bardzo mocno działa koncertowo i wydawniczo; mógłbym wymieniać bardzo długo, bo trzeba stwierdzić z pełną stanowczością, że polska scena jest niezwykle mocna i obfituje w piękne, inspirujące projekty i bandy.
Moim wielkim idolem od lat pozostaje Nathan Milstein - skrzypek, którego warsztat, muzyczna wyobraźnia i sposób w jaki kreował dźwięk jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju. Niesamowity dla mnie jest fakt, że Milstein grał coraz lepiej aż do późnych lat - będąc już po osiemdziesiątce potrafił wyjść na scenę i zagrać wirtuozowski recital z werwą, energią, ale i techniczną sprawnością, którymi zawstydzić mógłby niejednego trzydziestolatka.
Pasja i oddanie przez całe życie - niesamowite. Życzę tego każdemu.

fot. Michał Łepecki
- Czy ma Pan już plany na kolejne projekty muzyczne po zakończeniu trasy koncertowej? A może będzie to czas na odpoczynek?
Trasa Visions World Promo Tour trwa jeszcze do przyszłego września, a już teraz kończymy prace przygotowawcze do dwóch kolejnych dużych projektów, które będą miały swoje premiery w przyszłym roku. W ’20 zaczynam pracę nad kolejnym, tym razem studyjnym, albumem. Nie mogę się już doczekać sesji, bo będzie to wydawnictwo, na którym zaglądniemy w przeróżne muzyczne przestrzenie i usłyszymy naprawdę wyjątkowych gości. Jesteśmy też w trakcie przygotowań do trasy koncertowej naszego wspólnego projektu z Tomkiem Kukurbą - altowiolistą i wokalistą znanym z zespołu Kroke.
Planów wiele, ale jedno jest pewne – na pewno będzie okazja znów spotkać się w Bielsku!
- Dziękuję za rozmowę.
Artur Wasilewski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze