Reklama

Z prawego Brzegu: Śląska  polityka historyczna  cz. 1

Kurier.BB
29/04/2021 09:37

Śląsk kwitł pod władzą Prus. Śląsk i Ślązacy byli podmiotem w stosunkach międzynarodowych. Lud lgnął do niemczyzny, stojącej wyżej kulturowo niż polskość, którą każdy tu pogardzał. Wtedy pojawili się burzyciele z Polski, który ten cudowny ład i pokój śląski zniszczyli, budując tu sztuczną polską tożsamość narodową, na szczęście u nielicznych zdrajców. Nie uszanowali nawet przegranego plebiscytu, zajmując część Śląska wojskami powstańczymi werbowanymi w Warszawie czy Krakowie. Przez cały okres międzywojenny gnębili Ślązaków, nawet Korfantego nie oszczędzili, choć robił wszystko, co mu kazała Warszawa. Potem przyszli wreszcie Niemcy i znowu było tak jak było. W 1945 spadła na Śląsk katastrofa, razem z Armią Czerwoną weszli Polacy gwałcąc i mordując i zakładając polskie obozy koncentracyjne. Komuna to okres ucisku i dalszej polonizacji Ślązaków. Na szczęście dziś, bo upadku słusznie minionego systemu można znowu budować śląską, odrębną od polskiej tożsamość i stawiać  postulaty polityczne. Na początek autonomię.

Śląsk od wieków był pod okrutnym pruskim butem. Polacy na Śląsku byli wynaradawiani, traktowani w okrutny sposób, ale wiernie jak jeden mąż stali przy polskości. Po pierwszej wojnie, wszyscy jak jeden mąż walczyli o polski Śląsk. Bohaterem największym był Wojciech Korfanty, bez którego nie byłoby w ogóle niepodległej Polski – co tam Dmowski czy Piłsudski. W nagrodę otrzymali autonomię, bo byli najbardziej rozwiniętym gospodarczo regionem Polski, poza tym za tę ich niezłomność i wierność Polsce należała się nagroda. Podczas wojny przymusowo deklarowali narodowość śląską czy niemiecką, ale w duchu zawsze byli Polakami. Po wojnie udało się włączyć cały polski piastowski Śląsk do Niemiec przy entuzjazmie Ślązaków spod Opola czy Gliwic. Dziś Polska winna być wdzięczna Śląskowi za jego wierność i być gotowa na wszelkie ustępstwa wobec słusznych żądań Ślązaków, gdyż Śląsk to polska perła w koronie i basta!

Tak wyglądają dwie główne narracje polityki historycznej na Śląsku.  Nie muszę dodawać, że obie nie są prawdziwe. W obu dobór faktów odbywa się pod tezę, a zwolennicy jednej czy drugiej toczą między sobą wojny w internecie, prasie czy innych mediach, a nierzadko i na łamach naukowych czasopism.     

Reklama

Można zapytać, co nas to obchodzi? My mamy swoją historię, swoich bohaterów, swoją odrębność kulturową wyrastającą z dziedzictwa małopolskiego, galicyjskiego czy cieszyńskiego. Owszem. Jesteśmy jednak, czy chcemy czy nie, częścią województwa ze Śląskiem w nazwie i którego stolica i główne centra gospodarcze, naukowe czy medialne są na dawnym pruskim Śląsku. Tam jest realna władza, również w dziedzinie kultury, której częścią jest polityka historyczna. Siłą rzeczy ta nasza regionalna historia nie przebija się do wojewódzkiego mainstreamu. Jesteśmy dla Katowic mało znaczącym regionem, kolonią nie tylko gospodarczą, ale również kulturową, której odrębność historyczna, nie mówiąc już o jej promocji nie zasługuje na uwagę. Zachęcam do zwrócenia uwagi na jeden szczegół. Wojny polskich patriotów ze współczesnymi ślązakowcami są zacięte, ostre, ale jedni i drudzy cechują się czymś bardzo charakterystycznym, a mianowicie Śląsk jest dla nich zawsze najważniejszy, co więcej, nie uznają żadnej innej tożsamości na terenie województwa, które przecież historycznie i kulturowo jest ekstremalnie sztuczne.   

Grzegorz Wnętrzak

Reklama

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości