Wpadł mi w oczy artykuł z pewnej ogólnopolskiej gazety. I co czytam? My tu dziś boimy się wojny na wschodzie, a prawdziwa hekatomba trwa. Taka Bułgaria wg najnowszych danych ze spisu powszechnego właśnie liczy 6,5 mln obywateli. Dziesięć lat temu było to 7,3 mln. W 1989 toku 9 mln. Czyli w ciągu 30 lat “demokracji” spadek o 1/3. Bułgaria ma dziś tyle ludności, co w czasie II w. światowej. Tyle że wtedy było to społeczeństwo młode. Dziś stare. Jaka przyszłość czeka ten kraj? Kiedyś mignęła mi przed oczami książka o Bułgarii pt. “Roztrwoniony dar Boga”. Nie czytałem jej, nie wiem o czym była (pewnie o korupcji, mafii etc), ale myślę, że w kontekście tego o czym piszę, bardzo trafny tytuł.
Nie łudźmy się zresztą. U nas jest podobnie. Wg prognoz demografów Polska ma liczyć w 2050 roku 32 mln ludzi. W roku 2100 wg optymistycznej wersji 21 milionów. W pesymistycznej zaledwie 12 mln. Nasze miasto też się wyludnia i to dramatycznie…
W całej Europie Środkowej od Tallina nad Bałtykiem przez Split nad Adriatykiem aż po Burgas nad M. Czarnym trwa ten sam proces depopulacji. Za komuny mieliśmy dzieci, mimo że była bieda. W czasach demokracji zamieniliśmy rodzinę na przyjemność. Chcieliśmy dogonić Zachód, żyć jak oni… I teraz mamy piękne efekty.
Pytam się, komu budujemy autostrady, komu nowe drogi, baseny, infrastrukturę? Po co kupujemy broń, jak za chwilę nie będzie komu i czego bronić…. Ach tak, sprowadzimy imigrantów, co będą na nas pracować.. już to robimy. Tyle że po pierwsze problemu niskiej dzietności i liczby ludności to nie rozwiąże, gdyż z reguły imigranci przyjmuje wzorce kulturowe kraju goszczącego. Nawet wśród imigracji muzułmańskiej dzietność w kolejnych pokoleń spada. A po drugie i chyba najważniejsze – to już nie będziemy my Polacy. To już nie będzie nasz kraj.
Śmiejemy się z Zachodu i jego złudzeń w kwestii imigracji, skutkującymi wybuchającymi co jakiś czas bombami czy zamachami na ulicach Berlina czy Paryża. Wydaje nam się, że jesteśmy lepsi. To nieprawda. Robimy te same błędy. Tak samo odrzuciliśmy wartości i żyjemy już tylko dla siebie, bo przecież nie dla dzieci, których dla egoizmu (lepszego życia, egzotycznych wycieczek, z niechęci do trudów) się wyrzekliśmy. Czeka nas straszny los, na który w pełni zasłużyliśmy. Co może uratować Bielsko-Białą, Polskę, całą Europę Środkową od tego, co wydaje się nieuchronne?
Grzegorz Wnętrzak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze