W najbliższych miesiącach zginie kilkaset tysięcy dzikich ptaków z 13 gatunków, na które wciąż wolno w Polsce polować. Naukowcy, przyrodnicy, obrońcy praw zwierząt, a nawet myśliwi są zgodni – niektóre z nich są w Polsce w głębokim kryzysie i pilnie należy wstrzymać ich odstrzał, a także wprowadzić szereg zmian w przepisach łowieckich i konieczne działania ochronne. Jednak Minister Środowiska nie podejmuje żadnych decyzji i nie odpowiada na te apele.
W lipcu 2019 Polski Komitet Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) opublikował krytyczną opinię w sprawie polowań na cztery zagrożone gatunki ptaków wodnych, znajdujących się na tzw. „liście łownych”: głowienki, czernice, cyraneczki i łyski – czyli właśnie te gatunki, na które można od dzisiaj polować. Komitet zaapelował do Ministra Środowiska o objęcie ich ścisłą ochroną ze względu na dramatyczne spadki liczebności większości z nich, sięgające nawet 75 – 80% populacji na przestrzeni ostatnich 30 lat. Przedstawił także listę rekomendowanych zmian w prawie łowieckim, które należy pilnie wprowadzić, by zapobiec zanikowi tych i innych gatunków ptaków wodnych.
„Kontynuowanie polowań na gatunki, których liczebność gwałtownie się kurczy – w tym narażone na wyginięcie w skali globalnej, jak głowienka – jest nieetyczne i nieracjonalne” – skomentował wyniki ekspertyzy dr Andrzej Kepel, przewodniczący Komitetu IUCN.
W odpowiedzi na ten apel Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego, przyznaje, że sam proponował już wstrzymanie polowań na dwa spośród tych gatunków, a także już wcześniej wysuwał część z pozostałych postulatów zawartych w opinii, jak zmiany okresów polowań czy wprowadzenie zakazu stosowania toksycznej ołowianej amunicji. PZŁ nie robi jednak nic w tych sprawach, mimo możliwości korekt w planach łowieckich. Milczy też Minister Środowiska, Henryk Kowalczyk. A głowienki, czernice, cyraneczki i łyski jak co roku będą padać w całym kraju ofiarą myśliwych.
W dobie masowego zaniku siedlisk, kryzysu klimatycznego i wielkiego szóstego wymierania gatunków nie można znaleźć usprawiedliwienia dla zabijania dzikich ptaków. Polowania na ptaki są wręcz rażąco niesprawiedliwym przywilejem myśliwych, uprawianym w znacznej mierze dla zaspokojenia osobistego, prywatnego hobby, kosztem reszty społeczeństwa i przede wszystkim dzikiej przyrody.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A w sprawie gówna spuszczanego do Wisły ekolodzy milczą.OBŁUDA
Ptaki są większym zagrożeniem dla sadow owocowych.
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to strzelanie i tak jest bardziej humanitarne niż permanentne straszenie zwierząt i ludzi armatkami hukowymi. W naszych Beskidach zapanowała ostatnio moda na prześladowanie wszystkiego co żyje - włącznie z człowiekiem armatkami hukowymi.
Najpierw niech się zajmą dzikami, które czynią spustoszenie rolnikom w uprawach.
A w sprawie gówna spuszczanego do Wisły ekolodzy milczą.OBŁUDA
Ptaki są większym zagrożeniem dla sadow owocowych.
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, to strzelanie i tak jest bardziej humanitarne niż permanentne straszenie zwierząt i ludzi armatkami hukowymi. W naszych Beskidach zapanowała ostatnio moda na prześladowanie wszystkiego co żyje - włącznie z człowiekiem armatkami hukowymi.