Tupanie nad sufitem o drugiej w nocy potrafi spędzić sen z powiek. Zanim jednak sięgniesz po telefon, warto wiedzieć, z jakim lokatorem masz do czynienia. Kuna, szczur i mysz zostawiają zupełnie różne ślady, a od trafnej diagnozy zależy dobór skutecznej metody. Pomylenie gatunku to najczęstszy powód, dla którego problem wraca.
Mysz i szczur poruszają się drobno i szybko. Usłyszysz raczej delikatne szuranie czy popiskiwanie w ścianach lub przy podłodze. Kuna jest znacznie większa i cięższa, więc jej obecność brzmi jak wyraźne tupanie, bieganie i przeciąganie czegoś nad sufitem, zwykle po zmroku i nad ranem. Jeśli hałas dochodzi z poddasza, a nie ze ścian i przypomina raczej „galopowanie" niż drapanie to mocny sygnał, że masz kunę.
Mysie bobki są maleńkie, szczurze nieco większe i wałeczkowate. Odchody kuny przypominają natomiast kocie. Są podłużne, skręcone i często zawierają resztki sierści, piór czy pestek. Charakterystyczny jest też intensywny, gryzący zapach moczu i wydzielin gruczołów. Przy kunie znajdziesz dodatkowo resztki ofiar: fragmenty ptaków, skorupki jaj, pióra. Gryzonie takich „spiżarni" nie zostawiają.
Poza odgłosami i odchodami zwróć uwagę na rozkopaną i sklejoną wełnę mineralną, ślady zabrudzeń przy okapie i kominie oraz nadgryzione przewody. To właśnie te tropy są podstawą do dalszych działań. Jak podkreśla Radosław Gajewicz, ekspert Grupy Stop:
„W przypadku odławiania kun kluczowe znaczenie ma nie tylko samo usunięcie zwierzęcia, ale przede wszystkim prawidłowa ocena miejsca, w którym się pojawiło. Kuna najczęściej wybiera poddasza, przestrzenie pod dachem, garaże lub inne spokojne zakamarki, w których może znaleźć schronienie. Przed rozpoczęciem działań warto sprawdzić możliwe wejścia do budynku, ślady zabrudzeń, odgłosy aktywności oraz uszkodzenia izolacji. Dopiero na tej podstawie można dobrać właściwą metodę odłowu i zaplanować zabezpieczenie obiektu. Pominięcie tego etapu często sprawia, że zwierzę wraca lub wykorzystuje inną drogę dostępu."

Kuna domowa to nie tylko hałas. Przegryzione przewody instalacji elektrycznej zwiększają ryzyko awarii i pożaru, zniszczone poszycie dachu i ocieplenie obniżają komfort domu, a odchody roznoszą pasożyty i trudny do usunięcia zapach. Zwierzę chętnie wchodzi też pod maskę samochodu i przegryza kable, co potrafi unieruchomić auto i kosztować fortunę u mechanika. Im dłużej zwlekasz, tym większe szkody.
Ocet, olejki eteryczne, sierść psa czy kostka WC krążą po internecie jako „cudowne" triki, ale ich stanowczo odradzamy. Kuna szybko przyzwyczaja się do zapachów i wraca do raz wybranej kryjówki, a kostka toaletowa to realne zagrożenie. Zwierzę może ją zjeść, a substancja jest niebezpieczna także dla dzieci i zwierząt domowych. To metody nieskuteczne i ryzykowne.
Skuteczne i zgodne z prawem odławianie kun domowych wymaga wiedzy o zwyczajach tych zwierząt oraz odpowiedniego sprzętu. Sprawdź więcej: https://www.grupastop.pl/odlawianie-kun/

Warto rozróżnić obie metody. Odstraszanie ultradźwiękami zniechęca kunę do przebywania w danym miejscu, ale jej nie usuwa. Odławianie polega na schwytaniu zwierzęcia w humanitarne pułapki żywołowne i wywiezieniu go do naturalnego środowiska z dala od zabudowań. Kuna domowa jest częściowo chroniona, dlatego trucie jest nielegalne. Profesjonalne odławianie kun domowych zawsze prowadzi się humanitarnie i zgodnie z prawem. Czasem najlepsze efekty daje połączenie obu metod wraz z zabezpieczeniem wejść.
Jeśli rozpoznajesz powyższe sygnały, nie czekaj, aż szkody się powiększą trafna diagnoza i szybka reakcja oszczędzą Ci kosztów i nerwów.
Artykuł Sponsorowany
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze