Właściciele psów, którzy puszczają je wolno podczas spacerów po lesie, zawsze tworzą sobie wymówki, a to, że pies jest malutki, albo, że jest niegroźnym kanapowcem, który nie skrzywdziłby nawet muchy. Prawda jest jednak taka, że każdy, nawet najbardziej łagodny pies, gdy poczuje odpowiedni zapach może poczuć zew natury, a nawet krwi.
Na wiosnę w lesie przychodzi na świat całe mnóstwo młodych mieszkańców. Małe bardzo często zostawiane są bez opieki rodziców, gdy ci wyruszają na poszukiwanie pożywienia. Niestety są one wtedy łatwym celem dla luźno biegającego psa. Wystarczy wyobrazić sobie spotkanie małego zajączka, wiewiórki czy pisklaka, z psem, w takiej sytuacji nawet najmniejsze rasy psów mogą wyrządzić im krzywdę, doprowadzając nawet do ich śmierci. Co ważne, również nasi pupile mogą ucierpieć gdy nie są prowadzeni na smyczy. Bardzo często dochodzi do sytuacji, że gdy pies poczuje trop, rusza za nim w dal i w efekcie nie umie wrócić do właściciela.
Nie każdy zdaje sobie sprawę, że za zakaz spuszczania psów ze smyczy w lesie grozi surowa pieniężna kara. Reguluje to art. 30 ust. 1 pkt 13 ustawy z dnia 28.09.1991 r. o lasach. Naruszenie tego przepisu stanowi wykroczenie z przepisu art. 166 k.w., który brzmi: Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany. Kara grzywny w tym przypadku może wynieść od 20 złotych do nawet 5 tysięcy złotych.
O nie puszczanie psów luzem w lesie apeluje również Ośrodek Rehabilitacji "Mysikrólik" z Bielska-Białej.
Jak może skończyć się spotkanie dzikiego zwierzęcia z psem obrazuje poniższy film również udostępniony przez Mysikrólika. Co prawda do tego zdarzenia z udziałem sarny doszło w terenie zabudowanym, ale pokazuje on jakich obrażeń może doznać dzikie zwierzę podczas spotkania z naszym czworonogiem. Niestety nie wszystkie takie sytuacje kończą się szczęśliwie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I kto to sprawdzi? Jak wychodziłam na Kozią Górkę w godzinach powrotu do domu czyli 14-16 to z ciekawości liczyłam psy. Mijało mnie 12 psów w tym tylko 5 na smyczy. Są trasy w górach że psów jest sporo .
I kto to sprawdzi? Jak wychodziłam na Kozią Górkę w godzinach powrotu do domu czyli 14-16 to z ciekawości liczyłam psy. Mijało mnie 12 psów w tym tylko 5 na smyczy. Są trasy w górach że psów jest sporo .