W ciągu zaledwie kilku dni w całej Polsce odnotowano kilkanaście przypadków zachorowań wśród kotów. Sprawa jest o tyle poważna, że weterynarze nie wiedzą z czym mają do czynienia, przez co nie są w stanie pomóc zwierzętom. Koty trafiające do klinik weterynaryjnych mają objawy neurologiczno-oddechowe, takie jak duszność, sztywność kończyn, otępienie, drgawki, źrenice niereagujące na światło czy ataki padaczki. Jak tłumaczą lekarze ze Specjalistycznych Przychodni Weterynaryjnych SpecVet, choroba dotyka kotów w każdym wieku i jak dotychczas żadna z zastosowanych kuracji nie przynosi efektów. Zwierzęta umierają przeważnie w ciągu 24 godzin od wystąpienia objawów choroby, która ma bardzo ostry przebieg.
W związku z zagrożeniem, jakie niesie za sobą ta choroba, prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności. Nie wychodzić z kotami na spacery, ograniczyć kontakt z surowym mięsem wieprzowym, drobiowym, nie dopuszczać do kontaktu z dzikimi ptakami - apelują specjaliści ze SpecVet.
Wśród właścicieli kotów pojawiła się hipoteza, że chore zwierzęta mogły zarazić się grypą ptaków. Odniósł się do niej Główny Lekarz Weterynarii, który w specjalnym komunikacie poinformował, że "Na chwilę obecną, nie ma żadnych dowodów, a w szczególności wyników badań laboratoryjnych, które mogłyby stanowić przesłankę do twierdzenia, że opisywane w mediach objawy, obserwowane u kotów, wynikają z zakażenia wirusem grypy ptaków". W dalszej części komunikatu podano jednak informację, że zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt dotychczas na świecie potwierdzono jedynie dwa przypadki zakażenia kotów domowych wirusami grypy ptaków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze