Reklama

Pół sekundy. Pięć liter.

Kurier.BB
30/01/2021 10:15

Jestem bielszczaninem z urodzenia i wyboru. A tak naprawdę to jestem bialaninem. Wychowałem się w Białej, tam chodziłem do szkoły i tam w młodości łobuzowałem, niejeden raz ścierając się z chłopakami „zza Białki”. 


Teraz to już przeszłość, ale z racji życiorysu jestem wyczulony na wszelkie przejawy „bielskiego imperializmu”. Zawsze chętnie przypominam, że nasz miejski Ratusz wcale nie jest bielski, tylko bialski (w dawnym bielskim ratuszu urzęduje dziś sąd). Skrót BKS, z czego młodzi kibice tego klubu rzadko zdają sobie sprawę, oznacza Bialski Klub Sportowy, a Biała Krakowska to nie tylko nazwa jednej z dzisiejszych 30 dzielnic miasta, ale też urzędowa nazwa miasta od 1926 roku. I to w Białej miała swoją siedzibę konfederacja barska. 
Dziś to wszystko coraz częściej ulega „zbielszczeniu”. Odkrywanie przeszłości przez nowych i młodych bielszczan, co samo w sobie jest zjawiskiem cennym, ogranicza się do narracji o skomplikowanej historii Bielska, tej starszej połowy miasta, zostawiając na uboczu młodszą siostrę.   
A szkoda, bo wiatr historii, który doprowadził miasto i jego mieszkańców w granice Polski, wiał z Białej do Bielska, nie odwrotnie. 
Wiedzieli o tym doskonale Niemcy, dlatego w 1939 roku przemianowali Białą na Bielitz-Ost i włączyli do Bielitz. Biała ze swoją odrębnością miała zniknąć. Na szczęście Hitler przegrał a ludzie, którzy w trudnych latach 50. podejmowali decyzję o nazwie i herbie połączonego miasta, dobrze rozumieli podwójną duszę miasta. Nie zaproponowali nowej nazwy (a w tamtych czasach nie było problemem nazwanie Katowic Stalinogrodem) czy nowego herbu, lecz uszanowali tożsamość obu miast i Bielsko-Biała jest jedynym dużym miastem w Polsce, który ma herb na dwóch tarczach. 
Dziś największym wrogiem Białej jest… język, a raczej właściwa językowi współczesnemu skłonność do skracania wypowiedzi. Dlatego zamiast „Bielsko-Biała” mówimy „Bielsko”, „w Bielsku”, „do Bielska”. To zrozumiałe, bo wygodne, ale jednak w dłuższej perspektywie powoduje po prostu wyrugowanie z przestrzeni publicznej połowy nazwy miasta. Mam często wrażenie, że równocześnie znika też z naszej świadomości połowa historii, połowa kultury, po prostu połowa naszej tożsamości. Bo jeśli Bielsko-Biała jest w czymś wyjątkowe, to przecież właśnie w swojej podwójności, w tym geograficznym, kulturowym i politycznym pograniczu!
Na 70. rocznicę połączenia miast mam apel do nas wszystkich, szczególnie do ludzi pełniących różne funkcje publiczne i do ludzi mediów: używajmy w oficjalnych wypowiedziach i w przestrzeni medialnej pełnej nazwy miasta! To zajmie nam pół sekundy, a będzie stanowić dowód na to, że wiemy kim jesteśmy i gdzie żyjemy. Pół sekundy! Pięć liter!

Janusz Okrzesik

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości