Pod koniec listopada w Archiwum Państwowym w Bielsku-Białej odbyła się konferencja popularnonaukowa zorganizowana przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej. Prelegenci przedstawili dokonania księdza Stojałowskiego zarówno w wymiarze ogólnogalicyjskim, ale także w naszym lokalnym. Cieszy bardzo liczna (zwłaszcza jak na warunki pandemiczne) frekwencja. Kto nie był, ma szanse wysłuchać referatów na stronie diecezji bielsko-żywieckiej, która zamieściła z wydarzenia obszerną relację.
Myślę jednak, że te wszystkie konferencje, spotkania, laudacje, ulica czy pamiątkowa tablica to trochę mało jak na nasze miasto. Myślę, że należy się coś więcej.
Skoro potrafimy postawić pomnik Reksiowi, Bolkowi czy Lolkowi czy don Pedro z krainy Deszczowców, to może warto pomyśleć o pomniku księdza Stojałowskiego? Takim z prawdziwego zdarzenia. Argumenty za takim rozwiązaniem są co najmniej dwa.
1. Ksiądz Stojałowski był bez wątpienia najważniejszą postacią dla ukształtowania dzisiejszego oblicza miasta jako ośrodka polskiego. Osiągnął to dzięki swej tytanicznej pracy, zaangażowaniu i nieuznawaniu kompromisów w walce o sprawy, którym służył. Taka postawa dziś szczególnie, w czasach chaosu, braku silnych punktów odniesienia zasługuje na docenienie i -nie boję się tego powiedzieć – także na naśladowanie.
2. Argumentem za budowa pomnika paradoksalnie są… siły polityczne czy społeczne dążące do likwidacji polskości w naszym mieście. Siły te - szczerze nienawidzące dzieła księdza Stojałowskiego – budują dziś separatyzm regionalny nie tylko na Śląsku, ale również w grodzie nad Białką, który uważają za swój. Swój, tzn. z ducha niemiecki. Gdyby Polacy odważyli się zbudować pomnik Stojałowskiemu w mieście, które zawdzięcza mu swą polskość, zadaliby kłam zdarzającym się tu i ówdzie twierdzeniom, że nie potrafimy uszanować bądź wstydzimy się własnego dziedzictwa, dlatego zglajszachtowanie miasta w duchu separatyzmu śląskiego nie będzie trudne. Bo tamte środowiska nie będą miały w tym oporu, gdy tylko będą miały okazję tu porządzić.
Kończąc, zachęcam, by przemyśleć tę propozycję. Fajnie budować kolejne pomniki sympatycznych i... nierealnych postaci z kreskówek. Choć czasem w dobie powszechnej infantylizacji myślę, że te pomniki nie są dla dzieci, ale dla dorosłych. Czasami jednak warto wybudować pomnik kogoś całkiem realnego – z krwi i kości, który tu żył, działał i budował to, co wg mnie mamy najcenniejszego – naszą dumę z tego, kim jesteśmy. Pamiętajmy – to nie Reksio czy Bolek i Lolek zbudował w Bielsku Dom Polski. I mówię to przy całej mojej sympatii do postaci z kreskówek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Świetna inicjatywa, ale jak przekonać prezydenta miasta jeśli on jest od obrzydzania naszej tradycji i kultury? Niestety bez reformy sądownictwa nie będziemy mieli Wolnej Polski czyli między innymi budowy pomnika bohatera naszego miasta.
Świetna inicjatywa, ale jak przekonać prezydenta miasta jeśli on jest od obrzydzania naszej tradycji i kultury? Niestety bez reformy sądownictwa nie będziemy mieli Wolnej Polski czyli między innymi budowy pomnika bohatera naszego miasta.