Dziś niektórzy dopatrują się w tych wydarzeniach rodzaju rewolucji społecznej, sprawiedliwej zemsty na nieludzkich panach, buntu przeciwko uciskowi i początków walki klasowej. Nawet w chorej ideologii PRL-u nie gloryfikowano tak przywódcy rabacji, chłopa Jakuba Szeli, jak robi się to dziś. Jest to bardzo niebezpieczna tendencja, usprawiedliwiająca przemoc doznawaną uprzednio krzywdą. Krzywdą, której nikt przecież nie neguje. Czy jednak w tej afirmatywnej narracji chodzi tylko o bunt klasowy? Moim zdaniem nie.
Warto pamiętać o kilku faktach. Rabacja nie miała miejsca w całej Galicji. Praktycznie nie istniała w Galicji Wschodniej (okolice Lwowa czy Tarnopola), gdzie obiektywnie do konfliktu na linii chłop-pan mógł dojść jeszcze jeden-narodowościowy polsko-ukraiński. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że konfliktu nie było także w naszej części Galicji tj. cyrkule wadowickim rozciągającym się od Białej po okolice Myślenic. Choć miały tu miejsce nieliczne incydenty, to jednak do pogromów nie doszło. A przecież ucisk pana nad chłopem czy też świadomość społeczna czy polityczna, a nawet narodowościowa wśród ludności tutejszej nie różniła się od tej z terenów ogarniętych rabacją tj. cyrkułu jasielskiego, tarnowskiego czy sądeckiego.
Nasuwa się zatem pytanie, co było przyczyną tych różnic. Wbrew pozorom odpowiedź na to jest prosta, ale i przerażająca zarazem. Cała rabacja była sterowanym ruchem politycznym zaborcy austriackiego, który w ten sposób przeciwdziałał polskim planom wybuchu powstania. Powstanie to, zwane krakowskim zostało dość łatwo stłumione, bo zabrakło bazy społecznej. Dla kogo bowiem je robiono, skoro najliczniejsza grupa społeczna uczestnicząc w rabacji dała świadectwo, że nie tylko nie czuje się Polakami, ale nienawidzi szlachty polskiej, która jako jedyna grupa społeczna tę polskość w świadomości grupowej przechowała? Rabacja była tylko tam, gdzie była potrzebna. Sporo zależało także od nazwijmy to tak moralności i przyzwoitości zaborczej administracji. Starosta tarnowski Breinl płacił chłopom za dostarczonych do Tarnowa szlachciców żywych i martwych. Starosta wadowicki Loserth był człowiekiem przyzwoitym i nie pozwolił na rabację na podległym sobie terenie. Mało kto wie, że wdzięczni ziemianie z naszych stron mieli być inicjatorami nazwania imieniem starosty schronu turystycznego na Babiej Górze-dziś już niestety nie istniejącego.
Majstersztyk zarówno strategiczny, jak i taktyczny, który przeprowadziła administracja austriacka obnażył więc słabość całej polskiej wizji romantycznego, wszechstanowego powstania, jedności narodu wobec zaborcy. Upadek morale wśród Polaków był tak ogromny, że dumny polski naród dwa lata później, gdy w całej Europie wybuchła Wiosna Ludów zdobył się tylko na skromne żądania autonomii kulturalnej i politycznej, podczas gdy np. Włosi i Węgrzy chwycili za broń walcząc z Wiedniem o pełną niepodległość.
Takie splugawienie polskości i utopienie jej we krwi przelanej rękami rodaków niektórym bardzo się podoba, gdyż idzie w sukurs narracji, że polskość to z jednej strony nienormalność i dziwactwo (oderwany od życia romantyzm powstańczy), z drugiej – dzicz, zbrodnia i wzajemna nienawiść. Dodając do tego fakt, że zarówno rabanci jak i szlachta byli także jednej wiary katolickiej dochodzi jeszcze możność przejechania się po Kościele katolickim, który poniósł duchową klęskę patrząc jak katolik mordował swego brata w wierze tylko dlatego, że był szlachcicem. Duchowni zresztą też ginęli z rąk rabantów-czegóż chcieć więcej, znienawidzony kler dostał za swoje. Skąd my to znamy?
A jednak wizja prymitywnego chłopa galicyjskiego rżnącego piłą nie mniej odrażającego i okrutnego pana feudalnego nie mówi prawdy o Polakach. Dlaczego? O tym za miesiąc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze