Reklama

Owczy horror w szczyrkowskiej bacówce - Zapadł wyrok

26/01/2017 17:15

24 stycznia br, w bielskim Sądzie Rejonowym zapadł wyrok w głośnej sprawie szczyrkowskiego bacy, który został oskarżony przez obrońców zwierząt o znęcanie się nad owcami.

Baca został uznany za winnego postawionych mu zarzutów i skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, ponadto musi zapłacić łącznie 7 tysięcy złotych na rzecz organizacji obrony i azylu dla zwierząt. Otrzymał również zakaz wykonywania zawodu bacy na 10 lat. Wyrok nie jest prawomocny.

-------------------

09.01.2016

W połowie grudnia obrońcy zwierząt z organizacji SOS Animal, znaleźli w szopie na terenie bacówki w Szczyrku wygłodzone zwierzęta, z których kilka z było w stanie agonalnym a kilkanaście martwych. Podczas dalszych oględzin obiektu odkryto pod stertą desek i papy kilkadziesiąt nieżywych, znajdujących się już w stanie rozkładu zwierząt.

Reklama

Tak opisują swoje wrażenia wolontariusze SOS Animals :

"Gdy zajrzeliśmy do środka, naszym oczom ukazał się koszmar którego nie zapomnimy jeszcze bardzo długo. W pomieszczeniu gdzie przetrzymywane były owce odkryliśmy 11 padłych sztuk oraz dwie owce wymagające natychmiastowej interwencji lekarza weterynarii w celu dośpienia, gdyż ich stan był agonalny. Zwierzęta były niedożywione w stopniu znacznym, miały duże ubytki runa co wskazywałoby na jakąś chorobę, a poza tym nie miały dostępu do pożywienia i wody. Niektóre z przebywających tam owiec nie posiadało kolczyków świadczących o tym że zostały zarejestrowane. Owce nie miały ściółki, dostępu do wody i pożywienia. W pomieszczeniu kóz była mokra ściółka, nie miały dostępu do wody i pokarmu. Ich stan odżywienia był także pozostawiający wiele do życzenia. Gdy rozejrzeliśmy się po dalszej części terenu naszym oczom ukazał się jeszcze straszniejszy widok. Za pomieszczeniem w którym przetrzymywane były zwierzęta znajdowała się cała sterta (około 20 szt.) padłych już rozkładających się ciał owiec."

Reklama

 

Jak dowiedzieliśmy się u źródła organizacja otrzymała informacje o dramacie zwierząt z anonimowego źródła. Właściciel bacówki twierdzi, że owce chorowały na pasożyty i masowo padały mimo leczenia, natomiast przedstawicielka SOS Animals poinformowała nas, że z dokumentacji weterynaryjnej wynika, że baca był u weterynarza tylko z jedną owcą. Co ciekawe według informacji SOS Animals, właściciel bacówki nie posiadał specjalnych uprawnień bacy, które uzyskuje się dopiero po odbyciu kilkuletniej praktyki w wypasaniu owiec, posiadał jedynie uprawienia juhasa. W ubiegłym roku głośno było w regionalnych i ogólnopolskich mediach o właścicielach bacówki za sprawą akcji „Kup Bacy owce, dostaniesz Oscypki”, akcja ta miała na celu przywrócenie w Szczyrku tradycji pasterskich, każdy kto kupił owcę od tej właśnie bacówki miał dostać w zamian owcze sery o wartości 500 zł.

Reklama

Policja prowadzi dochodzenie w sprawie, natomiast Urząd Miejski w Szczyrku zdecydował o odebraniu właścicielowi zwierząt. Jak dotąd nikt nie usłyszał zarzutów.

7 stycznia na profilu Facebookowym bacówki, właściciele opublikowali oświadczenie, które publikujemy w całości:

 

 

"Przede wszystkim chcielibyśmy przeprosić wszystkich z Państwa, którzy wzięli udział w naszej zeszłorocznej akcji „Kup bacy owce...” Pewnie czujecie się Państwo zabici w butelkę i zdezorientowani.
Niestety na dzień dzisiejszy nie wiem co dalej z nami, owcami, bacówką i oscypkami.
Wszystko się powoli klaruje i idzie ku dobremu, ale co nas zaskoczy po drodze – ciężko przewidzieć.
Mieliśmy niezwykle ciężki sezon, o którym Was informowaliśmy.
Niestety na jego koniec przyszedł prawdziwy dramat.
W ciągu zaledwie dwóch tygodni padło 3/4 stada owiec. A pozostałe (21 szt) są w niezbyt dobrym stanie. Wstępne wyniki badań znamy, główna przyczyną upadków była niezwykle intensywna choroba pasożytnicza. Co tego kilka bakterii, ogólne osłabienie po sezonie upałów i suszy....
Obecnie część naszych zwierząt przebywa w gospodarstwach znajomych (krowy i kozy - całkowicie zdrowe, bez oznak choroby, tym bardziej niedożywienia). Owce które przeżyły są w tej chwili, na czas leczenia, w fundacji z Ćwilklicach na wniosek UM Szczyrk. Zostały tam przemieszczone, gdyż przez chorobę nie posiadają runa. Powinny do nas wrócić w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy. a Burmistrz podejmował decyzję ze względu na stan ich zdrowia.
Niestety ze względu na to że straciliśmy prawie cały swój dobytek, dobre imię (są tacy którzy twierdzą że owce zostały zagłodzone i informacji o chorobie nie przyjmują) nie wiemy co dalej począć. Mamy kilka pomysłów, niestety nie mamy już pieniędzy na ich realizację - oczywiście są to pomysły związane z owczarstwem.
Dla ogólnej informacji - nie otrzymaliśmy zakazu hodowli, czym pewnie niektórzy są zasmuceni. Staramy się znaleźć odpowiednie miejsce, dla nas samych i dla naszych zwierząt - nie będzie to Biła z pewnością - mamy dość zawistnych dupków i 3 kontroli miesięcznie nasyłanych na nas gdy tylko któraś z owiec zabeczy...
Niestety w dalszym ciągu nie możemy udostępnić żadnych skanów dokumentów, gdyż trwa postępowanie. Gdy tylko będziemy wiedzieli, co dalej z owcami, bacówką i co z nami - damy znać.
Na pewno będziemy starali się Wam wszystko dokładnie wytłumaczyć, popierając dokumentami.
Niestety na to musicie Państwo trochę poczekać
Na razie nie wiemy nic na 100%, co dalej z owcami i z nami...
Tak na chłopski rozum - zainwestowałem to razem z bratem i narzeczoną prawie 90 tys złotych, a końca nie było widać.
Właśnie postawiliśmy na os Migdalskim, przy czerwonym szlaku na Biały Krzyż drugą bacówkę (przeniesiona ponad stuletnia chałpa, z centrum Szczyrku, teraz stoi tam freszmarket), której otwarcie miało się odbyć z maju.
Właśnie wyznaczyliśmy Szczyrkowski Szlak Pasterski, mam w domu ogrom tablic kierunkowych i informacyjnych - jedyne co mogę teraz z nimi zrobić po powiesić na ścianach w pokojach i spacerować od jednej do drugiej.
Rozpoczęliśmy rozmowy z ośrodkami narciarskimi o wypasie na trasach narciarskich z korzyścią dla obu stron (dobre pastwisko, brak potrzeby koszenia przed sezonem)
No i najważniejsze - rozliczenie z ludźmi którzy zainwestowali w owce w naszym stadzie. Przecież my to musimy spłacić serami....
Mając to wszystko na uwadze - naprawdę jesteście w stanie uwierzyć, że ja te owce zagłodziłem?
Gdybym miał to zrobić, to miałem ku temu świetną okazję - tegoroczna susza....
Nie prosił bym strażaków żeby nam po groniach wodę wozili..."

Reklama

 

 

Foto:Fundacja "SOS Animals"

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ktoś - niezalogowany 2016-03-23 12:31:14

    Jesteś deb... w piekle się będziesz smażyć!!! p...... głupoty to każdy potrafi co żeś pokazał zamiast zamknąć łep i zainteresować się owcami to tylko popisówka wielki baco!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marcin - niezalogowany 2016-02-18 02:21:11

    Gnoje!!!!!! dwóch nieodpowiedzialnych sk.......byle by zarobić.kosztem zycia zwierząt.Jak się nie układało w tym waszym biznesie to trzeba było oddać te zwierzęta innym hodowcą którzy się znają na hodowli a nie czekać na lepsze czasy kosztem życia i zdrowia tych biednych owiec.szkoda słów.dożywocie się należy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    A - niezalogowany 2016-01-15 17:46:56

    TEN PAN NIE JEST ZE SZCZYRKU!!!!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości