Do takiego groźnego zdarzenia doszło w ostatnich dniach na terenie Nadleśnictwa Komańcza (woj. podkarpackie), gdzie niedźwiedź zaatakował i poturbował mężczyznę. Atak miał miejsce w młodniku, z dala od uczęszczanych szlaków. Mężczyźnie udało się o własnych siłach wyjść z lasu i wezwać pomoc. Nie mamy informacji jakich doznał urazów.
Artykuł zamieszczamy ku przestrodze, aby turyści schodzący z wyznaczonych szlaków w bardziej zalesione tereny Beskidów mieli na uwadze, że w naszych stronach, zwłaszcza w rejonie Babiej Góry oraz Skrzycznego, żyją niedźwiedzie, na ich ślady natrafiano nawet w okolicach Magurki i Andrychowa. Choć szansa spotkania tego drapieżnika w lesie jest niewielka to należy zachować ostrożność. Gdyby już doszło do takiego spotkania, zalecany jest spokój i wycofywanie się bez nerwowych ruchów. Pod żadnym pozorem nie należy karmić misia.
Populacja niedźwiedzi w Polsce wynosi ponad 200 sztuk. W Beskidach ich liczba nie jest dokładnie znana, różne źródła szacują że może to być od 10 do 15 sztuk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A mnie z jeziora przepędziła rodzina łabędzi. Jest kawał ptaka.
Co ten ktos robil w mlodniku? Pewno wnyki zakladal i misiek sie wnerwił!!
Kiedyś z kolegą przeżyliśmy szarżę rozwścieczinego borsuka. Chyba z kilometr nas gonił.
A mnie z jeziora przepędziła rodzina łabędzi. Jest kawał ptaka.
Co ten ktos robil w mlodniku? Pewno wnyki zakladal i misiek sie wnerwił!!
Kiedyś z kolegą przeżyliśmy szarżę rozwścieczinego borsuka. Chyba z kilometr nas gonił.