Dziennik Cieszyński i Gwiazda Cieszyńska informowały w 1918 roku o nowej groźnej chorobie, przez którą zamykane były niektóre szkoły. W numerze z 4 października 1918 roku można było przeczytać:
„Hiszpanka – tak zowią najnowszą chorobę, gorączkę hiszpańską – rozpowszechnia się coraz to bardziej na Śląsku. W niektórych okolicach pozamykano z tego powodu szkoły. Na czem choroba ta polega, do dziś dnia nie jest stwierdzonem. To jest pewnem, że jest ona w wysokim stopniu zakaźną i ogarnęła wszystkie kraje Europy”.
Władze Wiednia zalecały zamykanie szkół, teatrów i sal koncertowych oraz unikania masowego gromadzenia się w kościołach. Jednak wielu przedstawicieli władzy w innych miastach oraz lokalne elity często ignorowały ostrzeżenia. Odbywały się masowe spotkania, demonstracje, zarzucano prasie rozsiewanie paniki, ludzi bijących na alarm często piętnowano. Dlatego wkrótce w wielu miejscach zaczęło brakować miejsc na cmentarzach. Najbardziej śmiertelne żniwo zebrała druga fala "hiszpanki", która pojawiła się jesienią 1919 roku.
"Gwiazda Cieszyńska" informowała, że "Choroba grasuje w niektórych okolicach naszego kraju z ogromną siłą", " Ze wszystkich okolic Śląska nadchodzą hiobowe wieści o wielkiej ilości wypadków śmierci na influencę hiszpańską. Zaraza rozszerza się coraz to więcej”.
ReklamaW "Głosie Ludu Śląskiego" pisano, że "należy myć ręce, a w kontakcie z chorym zasłaniać usta i nos watą z opaską płócienną aby nie wdychać zarazków".
"Całe połaci kraju Galicji ogarnęła nieznana dotąd epidemia – hiszpanka. Jak po miastach choroba ta nie jest tak straszną z powodu bliskości sąsiedztwa lekarzy, tak po wsiach czyni ona ogromne spustoszenia." - Pisano w numerze tygodnia Piast z 13 października 1918 roku.
W pobliżu kościoła w Choczni koło Andrychowa znajduje się miejsce gdzie pochowano około 300 ofiar grypy hiszpanki, która mocno rozprzestrzeniła się w okolicach Wadowic.
Co ciekawe, również wtedy prasa informowała o osobach kaszlących i chorych, które zamiast zostać w domach roznosiły chorobę po miastach i wsiach.
W prasie pojawiały się różne fantastyczne teorie na temat pochodzenia tej choroby, np. uważano, że choroba przekazywana jest przez węgierskich lekarzy, natomiast lekarz Filip Breges z Hamburga ogłaszał w gazetach, że "hiszpanka" ne jest chorobą zakaźną, lecz jedynie masowym zatruciem ludzkości przez gazy wypuszczone na froncie zachodnim przez wojska pruskie.
Grypa Hiszpanka była najgroźniejszym szczepem grypy jaki do tej pory istniał. Niektóre źródła oceniają, że zaraziło się nią pół miliarda ludzi, z czego zmarło od 50 do 100 mln. Przykładowo, w Bostonie, zachorowało 10% mieszkańców.
Pierwszy przypadek "hiszpanki" odnotowano w styczniu 1918 roku na terenie USA w stanie Kansas, w forcie wojskowym Riley, gdzie jako pierwszy rozchorował się na nią kucharz, po czym rozlała się po wszystkich kontynentach. W jej rozprzestrzenianiu znacząco pomogły ruchy wojsk w czasie I wojny światowej i po jej zakończeniu. Szacuje się, że w armii USA zachorowało 20% żołnierzy. Choroba zniknęła nagle w 1920 roku, mimo, że ówczesny personel medyczny nie dysponował żadnymi skutecznymi lekami przeciw tej chorobie. Nazwa "hiszpanka" wzięła się stąd, że prasa w Hiszpani, która była Państwem neutralnym i nie obejmowała jej cenzura, pisała na bieżąco na temat tej choroby, w przeciwieństwie do redakcji w krajach biorących udział w I Wojnie światowej, gdzie nie udostępniano zbyt wielu informacji na jej temat.
Materiały: Książnica Cieszyńska, Przewodnik Beskidzki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze