Reklama

Biała trochę chciała, ale też się trochę bała

Kurier.BB
20/01/2021 04:56

O połączeniu Bielska i Białej z perspektywy ówczesnego dwudziestolatka, wpływie przemysłu na połączenie obu miast oraz… zapomnianym wierszyku z dr. inż. Józefem Ćwiertką rozmawia Jarosław Zięba.
 

– Jak wyglądało połączenie Bielska i Białej z Pana perspektywy – młodego, 20-letniego chłopaka?
– W 1951 roku byłem już po małej maturze [egzamin zdawany na zakończenie gimnazjum - przyp. red.] i uczęszczałem do Liceum Włókienniczego przy Państwowej Szkole Przemysłowej w Bielsku. Miałem więc kontakty z przemysłem włókienniczym i  pamiętam  jak z perspektywy tej branży wyglądało połączenie Bielska i Białej. Był to czas, gdy w życie wchodził plan sześcioletni i zamiary władzy były bardzo ambitne, także względem przemysłu włókienniczego. Każdy zakład miał się rozwijać, przygotowywano programy rozwoju związane z rozbudową obiektów zakładowych, zakupem lub modernizacją maszyn czy tworzeniem zaplecza socjalnego, które wcześniej praktycznie w tego typu zakładach nie istniało. 
Do rozwoju potrzebne były jednak energia elektryczna, para czy woda. Już wtedy budziły się więc myśli budowy elektrowni czy nawet elektrociepłowni, a także ujęcia wody. Były to zagadnienia, które wykraczały poza samo Bielsko – w tym kontekście myślało się o obu miastach jako całości. Przemysł był więc czynnikiem, dzięki któremu traktowało się już wtedy oba miasta jako całość. Z tego co wiem, tak było zresztą już wcześniej, przed wojną. Rodziła się więc myśl, aby połączyć te miasta w jedno. Przemysł, szczególnie branża włókiennicza, która nadawała wtedy ton, była jednym z ważnych czynników dążących do tego połączenia.
Podobnie było zresztą ze szkołą przemysłową, do której uczęszczałem. Ona była zapleczem kadr zarówno dla Bielska jak i Białej. Połączenie miast wydawało się więc dość naturalne. 

– Samo połączenie nie wzbudzało więc większych emocji?
– Pamiętam, że były dyskusje o tym, jak to miasto ma się nazywać. Biała była wtedy miastem trochę napompowanym, bo było to najbogatsze miasto w Galicji Zachodniej. Pamiętano też o tym, że przez wiele lat było to graniczne miasto Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Aktywne były w niej polskie ruchy patriotyczne. 
Z kolei w Bielsku pamiętano o tym, że było to miasto austriackie, z dużą ilością Niemców, zarówno w okresie międzywojennym jak i w czasie II wojny światowej. Sam się o tym zresztą przekonałem, gdyż w czasie wojny, gdy mieszkaliśmy jeszcze w Andrychowie, siostra ściągnęła mnie na pewien czas do Bielska, na ulicę Zdrojową, abym opiekował się niewielką hodowlą kur, królików i kaczek folksdojczera, z którym ona pracowała. Było to w 1942 roku lub 1943 roku. W soboty i niedziele miałem wolne i pamiętam, jak pewnego razu obserwowałem przyjazd gauleitera, czyli naczelnika okręgu z Katowic. Dla Niemców było to prawdziwe święto. Boże, jak oni, zgromadzeni na Rynku, krzyczeli: heil, heil. Miałem 11 czy 12 lat, znałem po niemiecku tylko kilka słów. Po prostu się wtedy przestraszyłem i uciekłem.

Reklama

– Wracając do okresu połączenia. Bielsko było miastem o większym znaczeniu niż Biała.   
– Z pewnością przemysł w Bielsku był silniejszy niż ten w Białej, a miasto było bogatsze. Były więc głosy, aby po prostu dołączyć Białą do Bielska. Ostatecznie jednak pojawił się kompromis w postaci nazwy dwuczłonowej. 
Jedna z ówczesnych gazet opublikowała wiersz na temat połączenia obu miast. Niestety, pamiętam z niego tylko krótki fragment: 
Biała trochę chciała, ale też się trochę bała.
Może uda się go gdzieś znaleźć w całości? 

– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.

Reklama

 

Józef Ćwiertka urodził się w 1931 roku w Andrychowie, od końca lat 40. XX wieku związany z Bielskiem, a potem Bielskiem-Białą. Doktor nauk technicznych w zakresie budowy maszyn, przez wiele lat związany z branżą włókienniczą oraz Bielską Fabryką Maszyn Włókienniczych Befama, w której był kierownikiem działu budowy prototypów oraz dyrektorem ds. badawczo-rozwojowych tej firmy. W latach 80. wyjechał na kontrakt do Maroka, gdzie spędził kilkanaście lat zgłębiając więdzę m.in. na temat dywanów orientalnych. Autor kilku książek, m.in. Elegia o bielskim włókiennictwie oraz ABC dywanów orientalnych. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości