W uroczystej mszy świętej oraz zbiórce na mazańcowickim cmentarzu wzięli udział również żołnierze 18 Batalionu Powietrznodesantowego z Bielska-Białej. Dziś samo święto wzbudza u wielu osób kontrowersje, ponieważ zarzuca się niektórym oddziałom podającym się za podziemie antykomunistyczne, dokonywanie rabunków oraz mordów na ludności cywilnej. Jednak wielu Żołnierzy Wyklętych złożyło najwyższą cenę życia w walce za dobro ojczyzny.
Zgrupowanie Narodowych Sił Zbrojnych Henryka Flamego Bartka było największym zgrupowaniem partyzanckim antykomunistycznego podziemia na terenie Beskidów. W szczytowym okresie działania oddział w 1946 roku liczył 200 żołnierzy. Jego dowódcą był kapitan Henryk Flame ps. Bartek, pilot myśliwski w czasie Wojny Obronnej 1939 roku oraz uczestnik walk z okupacją niemiecką, kiedy to zajmował się dywersją i sabotażem.
W 1945 roku kilkunastoosobowy oddział partyzancki Henryka Flamego, po krótkiej służbie w szeregach Milicji Obywatelskiej w Dziedzicach, zagrożony aresztowaniem wrócił do "lasu" i podporządkował się Narodowym Siłom Zbrojnym oraz rozpoczął walkę z władzą komunistyczną. Oddział szybko rozrastał się liczebnie, z czasem w Beskidach działały dwie grupy partyzanckie "Bartka" liczące łącznie około 200 osób.
Największe akcje oddziału partyzanckiego NSZ Bartka:
We wrześniu 1946 roku w wyniku operacji UB przeciwko partyzantom, i zdrady jednego z członków zgrupowania Bartka, około 100 partyzantów pod pretekstem przerzutu na zachód Polski wpadło w zasadzkę i zostało rozbrojonych a następnie wymordowanych, do dziś nie ustalono miejsca spoczynku tych ludzi.
Resztki oddziału walczyły jeszcze w beskidzkich lasach do 1947, po czym partyzanci ujawnili się na mocy akcji amnestyjnej. Sam Kapitan Henryk Flame został zastrzelony przez milicjanta Rudolfa Dadaka 1 grudnia 1947 roku.
Info: IPN
Foto: 18 BPD
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze