Szczelina przeciwlotnicza za bielskim Ratuszem ma powierzchnię 150 metrów kwadratowych i długość 50 metrów. Została wybudowana przez Niemców w 1941 roku i mogła dać schronienie 280 osobom w czasie nalotów oraz walk o miasto. W ostatnim czasie obiekt ten znalazł się na trasie wycieczek organizowanych przez władze miasta, które cieszą się dużą popularnością. W ich ramach można poza szczeliną zwiedzić tajne przejście z budynku ratusza do pobliskiego parku oraz sam zabytkowy budynek samorządu, z gabinetem Prezydenta Bielska-Białej włącznie. Przewodnikami opowiadającymi o tych ciekawych miejscach są bielscy historycy Jacek Kachel i Jakub Krajewski.
Podczas jednej z takich wycieczek, jej organizatorzy zauważyli dziwne dziury w ścianach, które mogły powstać na skutek użycia broni palnej. Postanowiono zbadać tę sprawę. Gdy oświetlono światłem UV ścianę, która wzbudziła podejrzenia, pojawiły się na niej różne odcienie fioletu, które mogą być pozostałościami krwi, choć podobnie pod światłem UV może wyglądać również pleśń.
Prezydent Bielska-Białej poinformował, że w tej sprawie kontaktował się bielską policją, której specjaliści kryminalni zarekomendowali dalsze zbadanie tego miejsca. Prezydent powiadomił o odkryciu Instytut Pamięci Narodowej oraz polecił wyłączenie szczeliny z organizowanych wycieczek.
W artykule autorstwa Jacka Kachla na stronie Urzędu Miejskiego można przeczytać, że odkryte ślady mogą wskazywać na to, że w tym miejscu zginęło co najmniej kilka osób, dlatego zbadanie tego miejsca przez odpowiednie służby jest koniecznością.
Według postawionej hipotezy, ze szczeliny przeciwlotniczej po zdobyciu Bielska i Białej w 1945 roku mogli korzystać funkcjonariusze radzieckiej NKWD i rozstrzeliwać w niej więźniów bądź jeńców. Po wojnie szczelinę mogli "przejąć" kaci z Urzędu Bezpieczeństwa, który miał siedzibę kilkadziesiąt metrów dalej przy ulicy Stojałowskiego.
Śledztwo IPN może wyjaśnić na ile ta hipoteza jest prawdopodobna. O szczegółach będziemy informować.
Info i foto: Urząd Miejski/ Jacek Kachel
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeszcze w latach 70 żyjący mieszkańcy Białej podziemny schron w sąsiedztwie magistratu nazywali karcerem Fabera. Krążyły opowieści że ciała ludzi straconych w tym karcerze pod osłoną nocy grzebano przy murze okalającym cmentarz ewangelicki w Białej.
Aż nie chce się wierzyć. Czy na tego Klimaszewskiego naprawdę nie ma już sposobu ;)
Jeszcze w latach 70 żyjący mieszkańcy Białej podziemny schron w sąsiedztwie magistratu nazywali karcerem Fabera. Krążyły opowieści że ciała ludzi straconych w tym karcerze pod osłoną nocy grzebano przy murze okalającym cmentarz ewangelicki w Białej.
Aż nie chce się wierzyć. Czy na tego Klimaszewskiego naprawdę nie ma już sposobu ;)