Dzwony godzinowe z wieży żywieckiego kościoła konkatedralnego od dawna intrygowały historyków. Ich dzieje udało się odkryć Dorocie Firlej, kustosz Muzeum Miejskiego w Żywcu, i Tadeuszowi Molińskiemu, który jest znawcą zegarów. Dzwony zawieszone są na belkach stropowych nad renesansową galerią kolumnową, na szczycie ponad 60-mterowej wieży. Ich budowa jest zupełnie inna niż klasycznych dzwonów, mają płytką misę, a dźwięk powstaje gdy tzw. bijak uderza w ich zewnętrzną stronę.
Historycy tłumaczą, że na mniejszym, kwadransowym dzwonie, mierzącym 65 cm średnicy, znajduje się ornament roślinny oraz napis C.K. IN BRINN 1744. Udało się rozszyfrować inskrypcję - litery C i K są sygnaturą ludwisarza, Brinn oznacza natomiast, że dzwon odlano w mieście Brno na Morawach, w 1744 roku. Większy, godzinowy dzwon o średnicy 90 cm, ozdobiony jest napisem w języku staroczeskim, który udało się przetłumaczyć po konsultacjach ze specjalistą. Inskrypcja brzmi następująco: "Ten dzwon dał rozkaz ulać jego miłościwy pan Fryderyk Starszy z Żerotina a na Żidlochowicach, hetman Margrabstwa Morawskiego, w roku 1569. Mistrz Zachariasz Milner".
Oba dzwony trafiły do Żywca około roku 1840 jako podarunek od ówczesnego właściciela arcyksięcia Karola Ludwika Habsburga.
Z pewnością osobą zaangażowaną w sprowadzenie dzwonów był także ksiądz proboszcz Franciszek Augustin. Morawskie dzwony stanowią całość z XIX-wiecznym mechanizmem zegarowym, zachowanym we wnętrzu wieży na szóstej kondygnacji. Na tej samej wysokości, na elewacji zewnętrznej, widoczne są także okrągłe tarcze, o których trudno nie wspomnieć. I dopiero te wszystkie elementy tworzą jedność – mechanizm zegarowy, cztery tarcze i dwa dzwony - tłumaczy kustosz Dorota Firlej.
Reklama
Info: Diecezja Bielsko-żywiecka / Foto: Dorota Firlej
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze