Szanowni Czytelnicy. Otwieram ranking na najgorzej wydane pieniądze z budżetu gminy. Nie ma wątpliwości, że jest to ranking subiektywny jak jasna cholera, bo każdy z nas ma prawo do tego, żeby mieć własne zdanie. Każdy ma rozum i oczy, czyli widzi i zastanawia się i liczy.
Mnie wyszło, że najgorzej wydane pieniądze to te, za które zbudowano rondo przy lotnisku, u styku ulic Antycznej, Jeżynowej i Zwardońskiej. Na Google Maps wciąż można zobaczyć jak było kiedyś. Jak jest teraz? Dla mnie porównanie wypada na niekorzyść obecnego rozwiązania.
Usłyszałam/przeczytałam, jak lokalna władza chwali się, że dzięki tej inwestycji oraz przebudowie ulicy Łowieckiej stworzono najdłuższy w mieście ciąg pieszo-rowerowy. Rzeczywiście, można sobie pospacerować i popedałować prawie do zapory w Wapienicy.
Zgrzyta mi tu jednak. Skoro ciąg pieszo-rowerowy to po jaką cholerę na jego środku wywalać rondo, bardziej pasujące do zatłoczonych ulic w centrum miasta. Kto ma z tego ronda korzystać, skoro jest to ciąg pieszo-rowerowy. Nie bez kozery, powtarzam ten zbitek słów: ciąg pieszo-rowerowy. Czyżby rowerzyści mieli sobie jeździć w kółeczko aż do zawrotu głowy, Albo może spacerowicze, znudzeni łażeniem w linii prawie prostej, będą mieli obowiązek przed dalszą droga zrobić, w zależności od wieku lub sprawności fizycznej, kilka kółeczek wokół ronda, podziwiając (tylko wiosną) samotną magnolię, posadzoną na jego środeczku. Rondo w tym miejscu, w ciągu pieszo-rowerowym, pasuje jak kwiatek do kożucha.
No chyba że… No właśnie. Chyba że ten ciąg pieszo-rowerowy to mydlenie oczu a rondo powstało, bo na ulicy Łowieckiej mieszka ktoś, komu rondo ułatwia wygodny dojazd do domu. Bo ulice dochodzące do ronda, wcześniej wymienione Antyczna, Jeżynowa są wąziutkie, bez pobocza, dwa samochody mijają się tam lusterko w lusterko, a Zwardońska biegnie wzdłuż deptaku przy lotnisku i jest tak najeżona spowalniaczami, że nie chce się samochodem zapuszczać w te rejony. Więc znowu pytanie; po cholerę wielkie rondo na styku tak wąziutkich uliczek? No chyba że wypasiona Łowiecka?
Nikt nie może mi zarzucić, że temat znam pobieżnie, a w okolicy bywam sporadycznie. Mieszkam nieco poniżej lotniska, a z wyżej wymienionych dróg korzystam regularnie, między innymi wożąc córkę do stadniny w Międzyrzeczu. Na własne oczy widziałam masakrę piłą mechaniczną wielkich drzew rosnących tam, gdzie teraz stoi smutna magnolia. I jakoś nie przemawia do mnie, że ponoć posadzono tam około 200 nowych drzewek. Bo kluczowe jest tu słowo: drzewek. Drzewka posadzono i drzewkami zostaną, bo są to zminiaturyzowane, zmanipulowane genetycznie rośliny, które nigdy nie rozwiną się w prawdziwe duże drzewa. Nawet więcej niż dwieście tych klono-klonków nie przysłuży się naturze i nam bardziej niż rosnące tu wcześniej rozłożyste drzewa.
Zlikwidowano też wszystkie publiczne miejsca parkingowe. Naprawdę wszystkie! Zaś komunikacja miejsca w to miejsce nie dociera. Zatem najlepszym sposobem dotarcia w te okolice będzie skok ze spadochronu na taflę pobliskiego lotniska.
Tyle w temacie ingerowania w zieloną tkankę miejską i marnowanie pieniędzy na nietrafione – moim zdaniem – inwestycje. A co Wy dodacie do tego rankingu? Dyskusję uważam za otwartą i zapraszam do niej serdecznie!
Jolanta Reisch-Klose
www.jolantareisch.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze