Reklama

Ludzie stąd: Cichociemni – początek i koniec historii

Kurier.BB
02/04/2023 15:30

Cichociemni to elitarna grupa spadochroniarzy podczas II wojny światowej, przygotowana w Wielkiej Brytanii i wysłana do Polski w celu utrzymania kontaktu rządu londyńskiego z podziemiem działającym w kraju. Do Cichociemnych należeli m.in. gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek”, major Jan Piwnik „Ponury”, Jan Nowak-Jeziorański. Byli to prekursorzy polskich sił specjalnych, przerzucani do kraju w latach 1941-44. W czasie wojny i w wyniku powojennych represji zginęło ponad stu z nich.

Co wspólnego z tą heroiczną historią ma nasze miasto? W czasie wojny dwumiasto znalazło się w granicach III Rzeszy, odrębność Białej zlikwidowano i wcieloną ją do Bielitz jako BielitzOst. Ze względu na liczną mniejszość niemiecką, sprzyjającą nazistom, działalność ruchu oporu toczyła się w warunkach o wiele trudniejszych niż w Krakowie czy Warszawie, leżących w Generalnej Guberni. Jednak losy Cichociemnych przeplatały się z naszym regionem już od pierwszego lotu.

Przerzut miał miejsce w nocy z 15 na 16 lutego 1941 roku, nosił kryptonim… „Adolphus”.  Z powodu błędu nawigacyjnego pilotów i braku zgrania procedur, zamiast na Kielecczyźnie skoczkowie zostali zrzuceni na Śląsku Cieszyńskim, w okolicach wsi Dębowiec, gdzie nikt na nich nie czekał. Kapitan Stanisław Krzymowski „Kostka”, rotmistrz Józef Zabielski „Żbik” oraz kurier Czesław Raczkowski „Włodek” musieli sobie radzić sami, w dodatku czekało ich przekroczenie granicy do Generalnej Guberni. Wynajętą furmanką dostali się do Skoczowa, stamtąd pociągiem do Bielska, skąd dopiero udali się – przez granicę znajdującą się na Skawie – do Krakowa i dalej. Bielsko było zatem na trasie pierwszej operacji Cichociemnych. 

Reklama

Taki był początek. Ale koniec tej historii też jest związany z Bielskiem-Białą. Ostatnim żyjącym Cichociemnym był kapitan Aleksander Tarnawski „Upłaz”, zrzucony do kraju w nocy z 16 na 17 kwietnia 1944 roku. Służył w AK na Wileńszczyźnie, przeżył wojnę a po niej osiadł w Gliwicach i poświęcił się studiom a potem karierze inżyniera chemika. O swojej służbie jako Cichociemny mówił po latach w dość nieszablonowy sposób: „Kierowała mną przede wszystkim chęć przygody. Wielką ideologię dopowiedziały kolejne pokolenia. Oczywiście byłem patriotą. Ale to było coś naturalnego. Bez wielkich haseł, bez podniosłych słów i egzaltacji”. Jego pęd do przygód dawał o sobie znać nawet w podeszłym wieku – w 2014 roku, dla uczczenia pamięci Cichociemnych, wykonał skok spadochronowy w tandemie z żołnierzem JW „Grom”. Miał wówczas 93 lata.
Aleksander Tarnawski zmarł rok temu, 4 marca 2022 roku. Został pochowany z żołnierskimi honorami w Bielsku-Białej, na nowym cmentarzu w Starym Bielsku. 

I tak historia Cichociemnych zatoczyła koło. Tu się zaczęła i tu się skończyła.

Reklama

Materiał przygotowany przez Redakcję Kurier.BB.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości