Święto 1 maja często jest niesłusznie kojarzone z komunizmem, a tak naprawdę jest to święto upamiętniające robotników, dzięki którym mamy ośmiogodzinny dzień pracy, wolne soboty, urlopy, zwolnienia lekarskie. Ludzie Ci wychodzili na ulice walcząc o swoje prawa, często płacąc za to najwyższą cenę.
W naszym regionie również doszło do, często krwawych, starć robotników z policją. Stało się to 16 marca 1932 roku w Żywcu. Policja otworzyła ogień w czasie zamieszek, zginęły 4 osoby a około 30 zostało rannych. Swój udział w takim rozwoju wypadków mieli komunistyczni prowokatorzy, będący często na usługach radzieckiego NKWD.
Marzec 1932 roku w Polsce był niespokojny, rząd próbował wprowadzać reformy ekonomiczne, które mocno naruszały dotychczasowe prawa pracowników, w reakcji na to na ulicach wielu polskich miast trwały protesty, również w Żywcu 16 marca praca została wstrzymana we wszystkich fabrykach.
16 marca na żywieckim Rynku zebrał się kilkutysięczny tłum protestujących robotników z Żywca i okolicznych wsi. Z rynku pochód protestantów ruszył w stronę starostwa, przywódcy protestu chcieli na ręce władz lokalnych złożyć petycję, w której sprzeciwiali się łamaniu praw pracowniczych. Na ulicy Komorowskich na drodze pochodu stanęła policja, doszło do krwawych starć, policja nie mogąc powstrzymać napierającego tłumu, otworzyła ogień do demonstrantów. Tragicznym finałem było 4 zabitych i prawie 30 rannych pracowników. Na ulicy Komorowskich znajduje się tablica pamiątkowa upamiętniająca te krwawe wydarzenia.
Wydarzenie to wzbudza w niektórych lokalnych środowiskach historyków kontrowersje, uważają oni, że reakcja policji nie mogła być inna ponieważ tłum był bardzo agresywny i inspirowany przez działaczy organizacji komunistycznych, a jego zamiarem było wtargnięcie do budynku starostwa oraz zniszczenie strażackiego samochodu, który działkiem wodnym próbował rozgonić demonstrantów.