Jedną z najbardziej kuriozalnych interpelacji obecnej kadencji złożył niedawno radny Edward Kołek (PiS). Dotyczyła ona, jak to określił sam autor, polityki informacyjnej bielskiego Ratusza realizowanej w lokalnych mediach „papierowych” i elektronicznych (pisownia oryginalna). Brzmi poważnie, radny zarzucił bowiem władzom miasta… cenzurę. O co chodzi? Sprawa dotyczy rozegranego 27 maja I Szachowego Turnieju Radnych i Pracowników Samorządowych o Puchar Prezydenta Miasta Bielska-Białej. Radny pisze tak: W turnieju wzięło udział 24 zawodników - 23 pracowników samorządowych i 1(!) radny. Zajął on w turnieju 5 miejsce z 5 punktami (o 0,5 pkt mniej od zwycięzcy turnieju) i był jedynym zawodnikiem, który pokonał zwycięzcę Józefa Koźmińskiego z BBOSiR-u. I tej informacji próżno szukać w mediach np. w Magazynie Ratuszowym, w którym znalazła się krótka sympatyczna informacja o turnieju. Radny został pominięty. Czy autor tej relacji podpisujący się literką „r” ma takie wytyczne, czy stosuje autocenzurę uprzedzającą?
Czy rzeczywiście jest sprawa o istotnym znaczeniu dla gminy? Wydaje się, że nie. Dlaczego więc radny Kołek podjął temat? Wiele wyjaśnia spojrzenie na listę uczestników turnieju. Otóż jedynym radnym biorącym udział w turnieju był… Edward Kołek. Nie wiemy dlaczego radny nie wspomniał o tym w interpelacji. Czyżby zastosował autocenzurę uprzedzającą?
Niestety, wspomniana interpelacja nie jest jedynym przykładem naużywania tej ważnej formy działania radnych. W bieżącej kadencji bielscy radni złożyli już 2654 interpelacji (stan na 29 czerwca). Wiele z nich jednak, naszym zdaniem, nie wymaga tej formy. Wydaje się, że w sprawach takich jak instalacja kosza na śmieci przy „Jadłodzielni” na terenie osiedla Złote Łany, przeprowadzenia prac porządkowych na pasie zieleni wzdłuż ulicy Św. Andrzeja Boboli czy konieczności oczyszczenia zapchanego rowu przy posesji nr 443 ulica Sobieskiego wystarczyłaby wizyta czy telefon radnego do odpowiedniego wydziału Urzędu Miejskiego. Wszak urzędnicy wiedzą, że muszą się liczyć z wnioskami – wybranych w powszechnym głosowaniu – przedstawicieli mieszkańców.
Skądinąd wiemy, że część radnych właśnie poprzez wizytę w Urzędzie i rozmowę z odpowiednim urzędnikiem załatwia skutecznie podobne sprawy. Dlaczego więc niektórzy nadużywają interpelacji? Odpowiedź wydaje się prosta: wszystkie interpelacje zamieszczane są na stronie internetowej Rady Miejskiej, a dodatkowo przewodnicząca Rady Miejskiej odczytuje je na początku każdej sesji. Radnym zależy więc, aby ich sprawy nie tylko były „załatwione”, ale aby o tym także jak najszerzej informować. Nasza redakcja w pierwszych numerach Kuriera.BB także zamieszczała informacje o wszystkich interpelacjach. Z czasem jednak dotyczyły one coraz mniej istotnych spraw (oczywiście nie wszystkie), a zrobiło ich się tak wiele, że musiałyby w każdym numerze gazety zająć co najmniej całą stronę. Zmuszeni więc zostaliśmy do zaprzestania tej praktyki.
Wspomniana publikacja interpelacji oraz odczytywanie ich podczas sesji powoduje, że radni maksymalnie rozbudowują tematy swoich wystąpień (tylko tematy są odczytywane podczas sesji). Bryluje w tym radny Konrad Łoś (PiS), który swego czasu interpelację w sprawie remontu kładek dla pieszych w Wapienicy nazwał tak: interpelacja w sprawie aktualnego zaawansowania czynności mających na celu odtworzenie wyłączonych z eksploatacji ze względu na zagrożenie życia i zdrowia kładek o strategicznym znaczeniu dla pieszych usytuowanych w rejonie ulicy Tartacznej oraz ks. Józefa Londzina.
Mamy nadzieję, że nadmiar interpelacji nie spowoduje, iż władze miasta przestaną je pozytywnie rozpatrywać. My ze swej strony deklarujemy, że wszystkim będziemy się bacznie przyglądali, ale na łamach Kuriera.BB informowali będziemy tylko o najważniejszych.
Materiał przygotowany przez Redakcję Kurier.BB.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze