Reklama

Beskidzkie bezdroża

Kurier.BB
09/08/2023 08:47

Główny Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnowskiego to najdłuższy szlak w polskich górach. Liczy 496 km i biegnie z Wołosatego do Ustronia.

Idąc nim przechodzi się przez Bieszczady, Beskid Niski, Sądecki, Gorce, Beskid Żywiecki oraz Śląski. Wędruje się m.in. przez szczyty Połoniny Wetlińskiej i Caryńskiej, Cergowej, Jaworzyny Krynickiej, Radziejowej, Lubania, Turbacza, Babiej Góry, Rysianki, Baraniej Góry i Czantorii. Niektórzy pokonują GSB na raz, co trwa zazwyczaj od około 15 do 20 dni, zależnie od kondycji piechura i warunków pogodowych. Inni - tak jak ja -przechodzą ten szlak, dzieląc go na odcinki. W lipcu tego roku przeszedłem z Kolegą Wojtkiem blisko stu kilometrowy, piąty już odcinek GSB z Rabki-Zdroju do Węgierskiej Górki. Zostało nam około 50 km do Ustronia, które zapewne przejdziemy w któryś jesienny weekend. 

Są na tej trasie miejsca, gdzie zapuszcza się nie wiele osób. Spotykając tam kogoś z dużym plecakiem, ma się niemal pewność, że to wędrowiec, który „robi GSB”. Moje osobiste odczucie jest takie, że najbardziej fascynujące są właśnie miejsca mało uczęszczane, znajdujące się w oddali od najpopularniejszych szczytów czy masowo odwiedzanych schronisk. Takich miejsc najwięcej jest we wschodniej części GSB, przede wszystkim w Beskidzkie Niskim. Szlak wiedzie tam przez pozostałości po wysiedlonych łemkowskich wioskach czy szczyty, z których trudno wypatrzeć jakichkolwiek śladów człowieka. Sporym odludziem jest również długi fragment pomiędzy Markowymi Szczawinami a Przełęczą Glinne w Beskidzie Żywieckim, gdzie jednymi z nielicznych miejsc na nocleg są studencka baza namiotowa „Głuchaczki” i szałas pasterski pod Mędralową. Te miejsca naprawdę mają swój klimat.

Reklama

I w tym miejscu warto zrobić przeskok do naszych okolicznych gór. Im bardziej maszeruje się Głównym Szlakiem Beskidzkim na zachód, tym więcej widzi się turystów, schronisk i wszelkiej infrastruktury potrzebnej do „cywilizowanego” życia. W otaczających Bielsko-Białą pasmach Beskidu Śląskiego i Małego już dawno niemożliwy jest dłuższy marsz w ciszy, czy znalezienie szczytu, z którego nie będzie widać wiosek i miast. Z jednej strony to dobrze, bo przecież miasto i jego region bardzo korzysta z obecności turystów. Z drugiej strony, dobrze aby również w naszych górach istniały tereny, gdzie człowiek nieco rzadziej zagląda.

Od dziecka chodziłem sporo po górach. Na rowerze z mojego rodzinnego domu do lasów pod Gaikami i Przegibkiem było blisko, więc bywałem tam często. Dziś te tereny wyglądają zupełnie inaczej. Miasto się rozwija, turystów jest więcej, przybyło leśnych dróg, realizowane są nowe inwestycje, które zahaczają o las, takie jak amfiteatr w Lipniku. Ciesząc się z postępu, jednocześnie chciałbym, abyśmy nie „cywilizowali” gór i lasów zbyt mocno. Zarówno rozlewanie się osiedli mieszkaniowych na obrzeża miast, jak też ingerencja w lasy musi mieć granice. A żeby naocznie przekonać się, jak piękna jest przyroda nie naruszona przez człowieka, zachęcam do przejścia Głównego Szlaku Beskidzkiego. 

Reklama

Tomasz Wawak
Radny Niezależnych.BB
 

Materiał przygotowany przez Redakcję Kurier.BB.

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefan Burczymucha - niezalogowany 2023-08-11 08:05:50

    Nawet turystykę do polityki zaprzęgacie? Eeech, wy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości