Przy okazji ostatnich rewitalizacji różnych terenów rekreacyjnych w Bielsku-Białej, pojawiają się w nich konstrukcje w kształcie sześcianu, zawierające kształt liścia. Mieszkańcy miasta zaczęli się zastanawiać czy te elementy małej architektury służą jakiemuś konkretnemu celowi. Równocześnie pojawiły się oczywiście także pytania o koszty jakie miasto poniosło w związku z ich budową. Redakcja BBFAN.PL zwróciła się do Urzędu Miejskiego z prośbą o przedstawienie szczegółów dotyczących tych tajemniczych konstrukcji.
Kompozycje z liśćmi znajdują się w 7 miejscach, a w sumie sześcianów jest w nich 16. Znajdziemy je w Lasku Bathelta (2 szt.), na wzgórzu Trzy Lipki (1 szt,), na ul. Pieczarkowej (1 szt.), w rejonie toru saneczkarskiego (3 szt.), przy Szkole Podstawowej nr 25 (1 szt.), przy stadionie w Wapienicy (7 szt.) oraz na ulicy Łowieckiej (1 szt.). Sześciany powstały w ramach projektu pt. Rewitalizacja miejskich systemów nadbrzeżnych wraz z utworzeniem Centrum Edukacji Ekologicznej w mieście Bielsko-Biała – etap II.
Projektanci założyli, że każda projektowana przestrzeń powinna spełnić oczekiwania inwestora w kwestii realizacji zadań edukacyjnych dla różnych grup wiekowych. Aby to osiągnąć, w każdej lokalizacji, poza obszarem przy ulicy Pieczarkowej, zaproponowali różnorodne kompozycje zbudowane z małej architektury, uwzględniające walory miejsca oraz jego potencjał.
ReklamaZ racji tego, że każdy teren zlokalizowany jest w innej dzielnicy miasta, wyróżnia się niepowtarzalnym klimatem, przyrodą, topografią oraz historią miejsca podjęta została decyzja, aby wszystkie zaprojektowane przestrzenie, pomimo bogatej różnorodności przyrodniczej i architektonicznej, posiadały jeden wspólny mianownik scalający całe założenie projektowe. W tym przypadku łącznikiem stał się sześcian z liściem.
Kompozycje w formie sześcianu z wmontowanymi w boczne płaszczyzny kształtami liści miały posłużyć jako identyfikatory dla użytkownika. Ich celem jest informowanie mieszkańca, że wszystkie zrealizowane przestrzenie edukacyjne mają swoją wspólną genezę. Kolejnym elementem małej architektury, powiązanym z liśćmi, jest drewniana makieta osadzona na kamiennym cokole na placu przy Lasku Bathelta. Model w skali urbanistycznej przedstawia miasto Bielsko-Biała. Dzięki niemu, na makiecie, za pomocą kształtów liścia można odnaleźć wszystkie przestrzenie edukacyjne zrealizowane w ramach programu rewitalizacji. - tłumaczy Urząd Miejski w Bielsku-Białej.
Reklama
Każdy z tych sześcianów został wykonany z drewna przemysłowego, stosowanego w budownictwie. Wszystkie mają identyczną konstrukcję, która różni się jedynie kształtem liścia, który dobrany został do gatunku drzewa dominującego w aranżowanej przestrzeni, a skala kompozycji została dobrana celowo, aby odpowiednio wyeksponować rysunek kształtu liścia. Jak poinformował naszą redakcję Urząd Miejski, jeden kompletny sześcian kosztuje 11 tys. zł brutto, co oznacza, że wydano na nie 176 tys. zł.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wydano 176 tys złotych... tłumaczenie wydatku to jeden wielki bełkot... Ciekawe ile ławek by za to kupili i postawili w tych miejscach. To teraz jeszcze napiszcie kim jest ten artysta od tego czegoś i z kim jest spokrewniony.
Nadmiar pieniedzy ma miasto i nie wie gdzie ich wydać, a tyle dziadostwa i bałaganu jest w mieście
W zeszłym tygodniu pojechałem zobaczyć to miejsce i pojechałem zobaczyć też zrewitalizowaną niedawno Dolinę Szwajcarską w Czechowicach. Kontrast nie mógł być większy! W Czechowicach - park ładnie wyczyszczony, alejki, wszystkie elementy funkcjonalne, estetyczne (nawet fontanna na środku strumienia, świetne tablice edukacyjne i historyczne, tarasy nad strumieniem, którego brzegi wyczyszczono i obsypano otoczakami). Do tego niezwykle malowniczy tor do nauki jazdy na rowerze górskim i plac manewrowy dla dzieci ze znakami drogowymi. Super! Lasek Bathelta - porażka i chyba żenujący żart. Miejsce wygląda wręcz na przypadkowe - ani tam żadnego lokalu, ani widoku. Jeden zabetonowany placyk w środku zaniedbanego parku z całą masą elementów, które nie wiadomo do czego mają służyć. Na dachach domków dla owadów klepki już butwieją i odłażą. Nie ma jakiś normalnych wygodnych ławek tylko takie bezsensowne skrzynie do siadania. Proponowałbym, żeby urząd i wykonawca odpowiedzieli czemu ma służyć KAŻDY z zainstalowanych tam elementów (np. te metalowe pionowe koła), bo wyobraźnia przeciętnego zjadacza chleba chyba tak daleko nie sięga. Miejsca do zabawy dla dzieci też tam szczególnie nie ma. A co najgorsze? Dookoła zaniedbany podmokły park, niezagospodarowany alejkami, z nieuprzątniętym poszyciem, z chaszczami. I co ciekawe - niektóre z tych bezsensownych elementów z jakiś niezrozumiałych względów tkwią głęboko w tych chaszczach. Czyżby chodziło o to, że pieniądze trzeba było wydać, ale wykonawca już nie miał gdzie tych bubli stawiać, bo plac mu się skończył? Podoba mi się zdanie "Ich celem jest informowanie mieszkańca, że wszystkie zrealizowane przestrzenie edukacyjne mają swoją wspólną genezę.". Czyli że zarobił na tych wszystkich bezsensownych projektach jeden wykonawca? Czemu nie wydano tych pieniędzy na firmę ogrodniczą, która zrobiłaby przede wszystkim porządek z całym parkiem dookoła i przyciągała ludzi do przestrzeni zielonych?
No trudno się nie zgodzić. Jak do tej pory to mieszkańcy nie mają szczęścia do wybitnych projektantów i ich wytworów. Naprawdę nie wiem według jakiego klucza jest to wybierane.
Bezsensowne niczemu nie służące konstrukcje, żadnego pożytku dla mieszkańców, zmarnowane fundusze, które mogłyby być wydane na coś praktycznego służącego mieszkańcom. Kto za to marnotrawstwo odpowiada?
Czy kwota 11 tyś zawiera również koszty projektu, transportu i montażu konstrukcji?
Oczywiście wliczone również koszty utylizacji
Rozbój w biały dzień i czyste złodziejstwo!
Rzeczywiście - trudno zrozumieć tę inwestycję. Jest w totalnie przypadkowym miejscu i bez sensu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że jakiś Mietek albo Zdzisiek musiał sobie dopiąć budżet firmy, zamówiono u niego coś, co nie wiadomo do czego miało służyć, w zbyt dużej ilości i zamontowano na jakimś kawałku przypadkowego placu, a to co się nie zmieściło umieszczono gdzie popadnie w krzakach. Książkowy przykład "misia"? :) Co ciekawe miejsce jest tak przypadkowe, że nie jest je nawet tak łatwo znaleźć.
Tego właśnie nam było trzeba, na to czekaliśmy.. Komuś już dokumentnie palma odbiła...
Po pierwszej zarówno te sześciany, które nikt nie wie po co są i czemu mają służyć oraz bloczki betonowe służące za ławki nawet na górskich trasach pod Kozią Górę to projekty z czapy i psujące jednak całość . Wygląda jakby czyjaś znajoma firma miała zarobić na czymś czego miała pod dostatkiem. Czy ktoś może zweryfikować co to za firma, w jaki sposób została wyłoniona?
Ktoś miał na tym zarobić, i zarobił. Projekt bez sensu, po prostu skok na publiczną kasę. Może zamiast tego miasto BB będzie odbierać 1 worek odpadów zielonych tygodniowo, a nie miesięcznie??? To było by eko...
Robercie trafiles w samo sedno Pozdrawiam
Wizualizacja przestrzenna nic nie znacząca i estetyczna tylko dla zamawiającego ( kogoś w ratuszu odpowiedzialnego za takie bzdury ) trzeba będzie się zainteresować kogo tak poniosło, bo są inne fajne pomysły
Słyszałem, że konstrukcje z liściem służą do dawania z liścia.... Bo coś logicznego musi za tym stać?
Jestem mieszkanka Bielska -Białej od ponad 40 lat, nie przyszłoby mi do głowy, że doczekam czasów gdzie w tak bulwersujący i niefrasobliwy sposób będą wydawane pieniądze publiczne, np. Na Wzgórzu 3 Lipki powstała nader bezsensowna, kosztowna i nikomu niepotrzebna inwestycja, gdzie przy dużej dozie wyobraźni nie możemy znaleźć zastosowania dla poszczególnych elementów / budowli znajdujących się w tym miejscu, a śmieci w lasku obok nadal nie posprzątane, ludzie korzystają ze starych laweczek znajdujacych się na trawie...a wystarczylo wysprzatac teren i dołożyć koszy na śmieci czyż nie lepiej i taniej????
Wydano 176 tys złotych... tłumaczenie wydatku to jeden wielki bełkot... Ciekawe ile ławek by za to kupili i postawili w tych miejscach. To teraz jeszcze napiszcie kim jest ten artysta od tego czegoś i z kim jest spokrewniony.
Nadmiar pieniedzy ma miasto i nie wie gdzie ich wydać, a tyle dziadostwa i bałaganu jest w mieście
W zeszłym tygodniu pojechałem zobaczyć to miejsce i pojechałem zobaczyć też zrewitalizowaną niedawno Dolinę Szwajcarską w Czechowicach. Kontrast nie mógł być większy! W Czechowicach - park ładnie wyczyszczony, alejki, wszystkie elementy funkcjonalne, estetyczne (nawet fontanna na środku strumienia, świetne tablice edukacyjne i historyczne, tarasy nad strumieniem, którego brzegi wyczyszczono i obsypano otoczakami). Do tego niezwykle malowniczy tor do nauki jazdy na rowerze górskim i plac manewrowy dla dzieci ze znakami drogowymi. Super! Lasek Bathelta - porażka i chyba żenujący żart. Miejsce wygląda wręcz na przypadkowe - ani tam żadnego lokalu, ani widoku. Jeden zabetonowany placyk w środku zaniedbanego parku z całą masą elementów, które nie wiadomo do czego mają służyć. Na dachach domków dla owadów klepki już butwieją i odłażą. Nie ma jakiś normalnych wygodnych ławek tylko takie bezsensowne skrzynie do siadania. Proponowałbym, żeby urząd i wykonawca odpowiedzieli czemu ma służyć KAŻDY z zainstalowanych tam elementów (np. te metalowe pionowe koła), bo wyobraźnia przeciętnego zjadacza chleba chyba tak daleko nie sięga. Miejsca do zabawy dla dzieci też tam szczególnie nie ma. A co najgorsze? Dookoła zaniedbany podmokły park, niezagospodarowany alejkami, z nieuprzątniętym poszyciem, z chaszczami. I co ciekawe - niektóre z tych bezsensownych elementów z jakiś niezrozumiałych względów tkwią głęboko w tych chaszczach. Czyżby chodziło o to, że pieniądze trzeba było wydać, ale wykonawca już nie miał gdzie tych bubli stawiać, bo plac mu się skończył? Podoba mi się zdanie "Ich celem jest informowanie mieszkańca, że wszystkie zrealizowane przestrzenie edukacyjne mają swoją wspólną genezę.". Czyli że zarobił na tych wszystkich bezsensownych projektach jeden wykonawca? Czemu nie wydano tych pieniędzy na firmę ogrodniczą, która zrobiłaby przede wszystkim porządek z całym parkiem dookoła i przyciągała ludzi do przestrzeni zielonych?