Reklama

Szlak z Dębowca przez Klimczok na Stefankę po ostatnich opadach śniegu w Beskidach. ZDJĘCIA

06/01/2019 12:34

Członkowie beskidzkiej grupy zrzeszającej miłośników górskich wędrówek Mountain Hooligans wykorzystując warunki atmosferyczne jakie panują w Beskidach sprawdzili trasę biegnącą z Dębowca przez Gaciok, Szyndzielnię i Klimczok, Kołowrót i Stefankę. 18 kilometrowa trasa, która w normalnych warunkach pogodowych wydaje się bardzo prosta, po trwających intensywnych opadach śniegu była wyzwaniem, zajmującym prawie 10 godzin (licząc pobyty w schroniskach).

Warunki na beskidzkich szlakach są bardzo trudne, członkowie grupy są bardzo dobrze przygotowani do takich wyjść, znają teren i mają do tego odpowiedni ubiór i sprzęt, dlatego przestrzegamy przed pochopnym wybieraniem się w góry bez odpowiedniego przygotowania.

Pod zdjęciami można przeczytać relację na wesoło jednego z uczestników wyprawy.



Obiecałem relację więc...

Daniel Kociołek Administrator grupy Mountain Hooligans
Dzisiejszą wyprawę rozpoczęliśmy w Hooligans Camp założonej na Dębowcu. Po burzliwych obradach i zebraniu wszystkich potrzebnych danych przesłanych z NASA,  postanowiliśmy zdobyć tę piekielną górę. Na szlak jako pierwszy wyruszył, zaopatrzony uprzednio w parówkowe dopalacze znany wszystkim pies wielozadaniowy Ryszard.
Pierwszą bazę założyliśmy na Gacioku ( znanym z przewodników dla ekstremalnych wspinaczy jako Szyndzielnia ). Nawet dosyć sprawnie udało nam się tam dotrzeć. Przed samą bazą widzieliśmy że ktoś wykonał poręczowanie ale...nam nie było potrzebne.
Pamiętając o utraconych kaloriach, węglowodanach, białkach i innych ważnych rzeczach postanowiliśmy po sportowemu uzupełnić je zamawiając flaki, żurek, piwo itp.
Tam również zapadła decyzja, że pomimo niesprzyjających warunków to właśnie dziś a nie w żaden inny dzień przeprowadzimy atak szczytowy na Klimczok.
Niestety po rozważeniu za i przeciw nasz wierny i niezastąpiony Ryszard oraz jego wspaniała opiekunka, mentorka i guru podjęli decyzję o odwrocie. My wyruszyliśmy dalej. Trochę do myślenia dali nam spotkani po drodze Adam i Denis  którzy również podjęli decyzję o odwrocie i stwierdzili że Klimczok jest dziś nie do zdobycia. My jednak postanowiliśmy sprawdzić to sami.
To była dobra decyzja ! Szkoda że wspomniane chłopaki nie dołączyli do nas bo...coś by się nauczyli ;)
Pomimo pełnych żołądków, zimna które wołało siku, gasnących na wietrze papierosów i wielu innych dotarliśmy na szczyt ! To dopiero tam okazało się że każdy gdzieś tam po cichu czuł że to jest nasz dzień ! Tam też zapadła decyzja że nie pójdziemy na łatwiznę schodząc przez Błatnią tylko jeszcze raz tego dnia postawimy sobie poprzeczkę i zejdziemy przez schron pod Klimczokiem i zielonym na Kołowrót i Kozią. Wcześniej jednak odwiedzimy Chatkę u Tadka i zrobimy coś czego nikt się nie spodziewał a mianowicie wpiszemy w zeszyt że byli z nami Adam i Denis ( ale nie mówcie nikomu ) Zwyczajnie zrobiło nam się przykro że chłopaki zeszli Karakorum a nie będą mieli nawet brązowej odznaki śląskiego. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy i ruszyliśmy dalej.
W schronie pod Klimczokiem nie zagościliśmy długo ponieważ pełny był szerpów ze Śląska i zagranicznych ekspedycji z Sosnowca i Wa-wy. Wyruszyliśmy więc dalej. Tu czekało nas ostatnie wyzwanie. Po dojściu do zielonego szlaku okazało się że z powodu ekstremalnych warunków nikt nie miał odwagi go przetrzeć. Musieliśmy to zrobić i pokazać że się da. Dotarło do nas również że jak nie my to kto ?! Po ok 2h zmaganiach udało się. Nowa zimowa droga została po przetarciu otwarta !
Od Kołowrotu pomimo ciemności, wiatru, śniegu itp niesprzyjających warunków ( które nad Morskim Okiem potrafią przyprawić ludzi o histerię ) dla takich profesjonalistów jak my był to już tylko spacer.
Swój sukces postanowiliśmy uczcić na Koziej prawdziwą herbatą podaną w szklance ( do tej pory tylko termosy, woda żeby nie złapać odwodnienia i jedzenie przysłane przez NASA )
Schodząc na dół zapadła decyzja że nie mamy dziś już siły na czekających na nas na Błoniach fanów i...zmieniliśmy trasę podążając w nieznane i wyznaczając nowy szlak.
W ciszy i spokoju pod osłoną ciemności dotarliśmy do czekających na nas samochodów od sponsorów. Fury z najwyższej półki ( nie żebym się chwalił ale były to np corsa czy scenic ) czekały w wyznaczonym miejscu.
To chyba tyle z tych istotnych informacji.
Jeszcze dobrze nie wróciliśmy do siebie a już planujemy kolejne karkołomne wyprawy. Może będzie to W Racza, Rysianka a może nawet zaszalejemy i zdobędziemy Magurkę Wilkowicką. Kto wie ?!
Pozdrowienia i special thx dla Beaty, Joanny, Magdy, Kamila i Mariusza  oraz działająca dziś pod przykryciem tajemniczej agentki X.
Pozdrawiam również spotkanych na tym morderczym szlaku Łukasza i Grzegorza.
To Mega zaszczyt pisać z Wami nową kartę w dziejach świata.
Do następnego

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Daniel - niezalogowany 2019-01-09 21:14:37

    Zapraszamy :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Fanka zimy i gòr - niezalogowany 2019-01-08 14:33:02

    Ale super ją też chcę

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Daniel - niezalogowany 2019-01-07 18:38:47

    Znamy swoje możliwości, wiemy kiedy powiedzieć sobie odwrót i bardzo szanujemy GOPR ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości