– Jesteś bardzo młodym człowiekiem, ale już bardzo utytułowanym. Jak to jest w Twoim wieku zdobyć tyle prestiżowych nagród?
–Nagrody oczywiście bardzo cieszą. Przede wszystkim jednak skupiam się na muzyce i dalszym własnym rozwoju. Osiągnięcia są wynikiem pracy, co motywuje do dalszego wysiłku. Konkursy nie są jednak dla mnie celem, chcę po prostu grać dla ludzi.
– Jak odebrałeś przyznanie Ci niedawno Ikara, Nagrody Prezydenta Bielska-Białej w Dziedzinie Kultury i Sztuki za szczególne osiągnięcie w 2021 roku?
– Było to dla mnie bardzo duże zaskoczenie. Już sama nominacja była zaszczytem. Patrząc na drugiego nominowanego, aktora Teatru Banialuka Włodzimierza Pohla, byłem przekonany, że to on dostanie nagrodę. Ikar niezwykle cieszy i daje mi motywację do dalszej pracy. Statuetka stoi zresztą na honorowym miejscu w mieszkaniu.
– Andrzej Kucybała, wieloletni dyrektor bielskiej Szkoły Muzycznej, powiedział o Twoich wykonaniach, że są lepsze od uczestników słynnego Konkursu Chopinowskiego i że masz predyspozycje, aby zawojować ten Konkurs za 3 lata. Czy już myślisz o występie na tej imprezie?
– To, co Pan Kucybała powiedział jest bardzo, bardzo miłe. Ja bym się jeszcze w finale Konkursu Chopinowskiego nie widział. Oczywiście myślę o tym Konkursie i będę próbował w nim wystąpić. Mamy jeszcze ponad 3 lata, jednak zarówno ja, jak i moja nauczycielka, pani Anna Skarbowska i pan prof. Mirosław Herbowski z Krakowa patrzymy pod tym kątem, jak układać program, aby wykorzystać go w tym Konkursie.
Życie nie kończy się jednak na Konkursie Chopinowskim. Jest wiele przypadków, kiedy coś poszło nie tak i świetni muzycy nie przeszli w nim dalej, a potem robili wielkie kariery.
– Czy Bielsko-Biała to jest miasto, gdzie tak utalentowane osoby jak Ty mogą się realizować czy aby osiągnąć najwyższy poziom trzeba przenieść się do większego ośrodka?
– Myślę, że jestem przykładem tego, że jeśli się chce, to można w takim mieście się rozwijać. Mamy szkołę muzyczną, która daje wielkie możliwości. Super się tutaj żyje i mam super warunki do rozwoju. Oczywiście będę musiał wyjechać na studia, gdyż tutaj nie ma akademii muzycznej. Jednak Bielsko-Białą bardzo kocham i będę tutaj wracał.
– Co takiego jest w naszym mieście, że wywodzi się stąd wielu wysokiej klasy muzyków?
– Jest tutaj przede wszystkim aura sprzyjająca artystom. Są wspaniałe festiwale z Zadymką Jazzową na czele. Dzięki temu fajnie się tutaj rozwija nasze środowisko.
Olbrzymia w tym zasługa także naszej szkoły muzycznej, którą stworzył pan Kucybała, a obecnie jego pracę kontynuuje pani dyrektor Barbara Cybulska-Konsek i cała kadra nauczycieli.
– Jak to się stało, że zacząłeś grać na pianinie i fortepianie?
– Wszystko zaczęło się od grania z dziadkiem, który pochodzi z Podhala. Pokazywał mi muzykę ludową - razem śpiewaliśmy, graliśmy na harmonijce ustnej, potem na akordeonie. Była to przede wszystkim góralszczyzna. Widząc jak mnie to zainteresowało, tata zapisał mnie do szkółki muzycznej w Buczkowicach. Miałem wtedy pięć albo sześć lat. Profesjonalną naukę rozpocząłem w drugiej klasie podstawówki, ale nie wyróżniałem się szczególnie. Przyspieszyłem w wieku dwunastu lat, wtedy też zacząłem rzeczywiście poważnie ćwiczyć.
– Twoich sukcesów nie byłoby bez ciężkiej pracy. Ile godzin dziennie poświęcasz na grę na fortepianie?
–Nie zdarza się, aby było to dziennie mniej niż trzy godziny. I rzadko są to tylko trzy godziny, zwykle około czterech. Bywa, że jest to pięć godzin i dłużej. Bywają tez takie dni, że mi się nie chce, ale oczywiście trzeba się zmuszać.
Ważna jest też jakość ćwiczenia. Gdy się jest odpowiednio skupionym dwie godziny ćwiczenia mogą dać więcej niż cztery w inny dzień.
Trzeba także pamiętać, że praca muzyka – przynajmniej w moim przypadku – nie ogranicza się tylko do siedzenia przy instrumencie. Wiele rzeczy układa się w głowie, gdzieś w międzyczasie, nie tylko przy fortepianie. To wszystko się dopracowuje i dojrzewa w swoim czasie.
– Ćwiczysz tylko w szkole czy także w domu?
– W domu nie gram, gdyż mieszkam w bloku i byłoby to bardzo uciążliwe. Dopóki nie otrzymałem stypendium Młoda Polska, nie miałem swojego instrumentu i ćwiczyłem tylko w szkole. To zresztą jest wspaniałe w naszej szkole, że jeśli ktoś chce ćwiczyć, to zawsze znajdzie się taka możliwość.
Od roku, gdy dzięki wspomnianemu stypendium kupiłem fortepian, ćwiczę na nim w piwnicy jednej z kamienic niedaleko szkoły. To daje mi duży komfort pracy.
– Czy poza muzyką masz czas na jakieś inne hobby?
– Poza ćwiczeniem na fortepianie i wyjazdami, jest jeszcze szkoła, codzienne próby w zespołach. To jest moje hobby. A jest to tak szerokie spektrum, że nie mam czasu odetchnąć. Natomiast gdy już znajdę wolne chwile to lubię chodzić po górach.
– Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów.
– Dziękuję.
Materiał Partnera
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze