2 tysiące spadochroniarzy z Polski, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych oraz 30 samolotów, w tym ogromne globemastery, którymi przylecą Amerykanie bezpośrednio z bazy w Forcie Bragg w Północnej Karolinie. Tak wyglądała będzie pierwsza część ćwiczeń sił Sojuszu Północnoatlantyckiego pod kryptonimem „Swift Response-16”, które na początku czerwca odbędą się w Polsce.
- To będzie największa operacja wojsk powietrznodesantowych w naszym kraju od kilku dekad - nie ukrywa kpt. Marcin Gil z Dowództwa 6. Brygady Powietrznodesantowej w Krakowie. Spory w niej udział będą mieli żołnierze „czerwonych beretów”. Pół tysiąca z nich skoczy na spadochronach w okolicach Torunia, kolejni parę dni później w Hohenfels w Niemczech. Spadochroniarze będą musieli po pierwsze dotrzeć do oddalonego o ok. 15 km mostu na Wiśle.
W czasie ćwiczeń dojdzie do "bratobójczego" pojedynku, ponieważ bielscy spadochroniarze będą bronić mostu na Wiśle, który będzie próbował odbić z ich rąk 16 krakowski batalion "czerwonych beretów", aby przeprawę w odpowiednim czasie mogły przekroczyć transportery striker z 2. regimentu kawalerii armii USA.
Ostatnie tak duże ćwiczenia z udziałem polskich spadochroniarzy odbyły się w 1965 roku w ramach ćwiczeń wojsk Układu Warszawskiego. Wtedy, na terenie ówczesnej NRD, desantowało się ponad 4 tys spadochroniarzy z 6. Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej.

Foto: 6 Brygada Powietrznodesantowa
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze