W pierwszym sparingu podczas zgrupowania w Turcji Górale zmierzyli się z wymagającym rywalem. Ekipa Chikhury to zespół w przeszłości reprezentujący swój kraj na arenie międzynarodowej i zwycięzca ostatniej edycji krajowego pucharu.

Górale wyszli na to spotkanie zdeterminowani i od początku chcieli narzucić rywalom swoje tempo. Na dobrą sprawę pierwszy kwadrans przebiegł pod dyktando TSP i dopiero po tym czasie gruziński zespół po raz pierwszy zdołał przedrzeć się pod pole karne Kamila Lecha. Gra zaczęła się wyrównywać, ale sytuacji z obydwu stron nie było zbyt wiele. Podopieczni trenera Noconia głównie próbowali zaskoczyć przeciwnika ze stałych fragmentów i na dobra sprawę w pierwszej części stworzyli sobie 2-3 niezłe okazje, które jednak za każdym razem były stopowane przez Gruzinów. Co nie udało się Góralom, udało się Chikhurze, jednak w mocno dyskusyjny sposób. Arbiter tego spotkania podyktował rzut karny w wydawałoby się kompletnie czystej sytuacji i do teraz ciężko powiedzieć co było powodem takiej decyzji. Rywale z tego prezentu skorzystali i wyszli na prowadzenie, a ten stan utrzymał się już do końca pierwszej części.

W drugiej połowie w składzie TSP pojawiło się kilka zmian, ale obraz gry zbytnio się nie zmienił. Podbeskidzie od początku starało się przejąć inicjatywę. Efektem tego było sporo stałych fragmentów gry. Ich etatowym wykonawcą w tej części był Guga Palavandishvili, który jednocześnie był też najczęściej faulowanym zawodnikiem. Zresztą cała drużyna z Gruzji nie przebierała w środkach i mimo, iż był to mecz sparingowy grała zdecydowanie zbyt ostro. Gdy rywale koncentrowali się na faulach, piłkarze Podbeskidzia coraz częściej zagrażali ich bramce, jednak ani strzały, ani dośrodkowania długo nie przynosiły efektu. W końcu jednak pika do siatki wpadła. I to po jakim strzale! Do zagranej przez Filipa Modelskiego piłki w polu karnym dopadł Konrad Gutowski i bez zastanowienia uderzył z woleja. Remis! Paradoksalnie chwilę wcześniej to rywale mieli świetną okazję do podwyższenia rezultatu, ale przy odrobinie szczęścia udało się zażegnać niebezpieczeństwo. Gol dodał skrzydeł Góralom, którzy na przestrzeni kolejnych kilku minut stworzyli sobie kilka bardzo dobrych okazji – m.in. sam na sam Kacpra Kostorza zdołał wyłapać bramkarz, a Valerijs Sabala uderzył nad poprzeczką z dystansu.  Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie choć i Rafał Leszczyński i jego odpowiednik musieli mieć się na baczności.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – FC Chikhura Sakchhere (Gruzja) 1:1 (0:1)

Bramki: 75′ Gutowski – 35′ (karny)

Podbeskidzie: Lech (46′ Leszczyński) – Modelski, Bougaidis, Malec, Oleksy (46′ Moskwik) – Kozak (46′ Kostorz), Guga (83′ Matuszczyk), Hanzel (46′ Rakowski), Sierpina (46′ Gutowski) – Iliev (46′ Sabala) – Tomczyk (46′ Kolar, 81′ Gach)

_ _
Podbeskidzie Bielsko-Biała, FC Chikhura Sakchhere, remisowy sparing
źródło: www.tspodbeskidzie.pl