Pojadą z Bielska-Białej do Gambii w szczytnym celu

Koło Naukowe HORYZONT zorganizowało niecodzienną i kolorową akcję, o której informowaliśmy już na naszym portalu. Celem akcji było zebranie klapek dla afrykańskich dzieci mieszkających w odległej Gambii. Akcja spotkała się z dużym zainteresowaniem zarówno na bielskiej uczelni, jak i poza nią, dzięki zaangażowaniu bielskich nauczycieli. Głośno o „Klapkach dla Gambii” zrobiło się także za przyczyną relacji w Teleexpressie, w Radiu Bielsko, w Radiu i Telewizji Katowice oraz dzięki licznym artykułom w regionalnej prasie.

O tym szczególnym wydarzeniu, tuż przed wyruszeniem w daleką podróż, w rozmowie z dr. Robertem Pyszem, opowiada pomysłodawca i koordynator całego przedsięwzięcia dr Maciej Kalarus, na co dzień adiunkt na bielskiej polonistyce, wykładowca akademicki i podróżnik.

RP: Maćku, skąd pomysł na taką akcję?

– Bardzo długo chodziło mi to już po głowie. Podróżując po biednych krajach świata, widziałem bose dzieci, których obraz robi zawsze smutne i przygnębiające wrażenie. Nie można tego nie zauważyć. Te obrazy bolą i zostają na zawsze. I tak, od słowa do słowa, wykrystalizowała się idea, by jakoś temu zaradzić – to chyba było na Madagaskarze, kilka lat temu. Oczywiście pomysłów było i jest więcej, ale klapki są bardzo praktyczne i one w jakimś sensie wygrały. Myślałem też o rowerach lub hulajnogach, bo np. w Afryce ludzie tracą bardzo dużo czasu na chodzenie – kilometry dziennie ze wszystkim na głowach lub plecach.

RP: Klapki pomogą?

– Jest dużo dyskusji o tym, jak pomagać, komu pomagać, w czym pomagać, czy w ogóle pomagać. Ktoś buduje studnie, ktoś drogi, inne organizacje i Kościoły stawiają szkoły i szpitale. My zaczynamy z bardzo małą rzeczą. Klapki są praktyczne: lekkie i tanie. Łatwo je umyć. Wiele razy widziałem pokaleczone stopy, podatne na zakażenia i infekcje. Dzieciaki kaleczą się o kolce, zrywają paznokcie, następują na różne ostre kamienie, resztki szkieł itp. Latem, gdy skwar, w stopy pali gorący piach. Kilometry do szkoły lepiej pokonywać w klapkach, niż bez – to poza dyskusją.

RP: Powiedz, jak to zorganizowałeś?

– Kiedy jest pomysł, potem po prostu trzeba to zrobić. Skutecznie zadziałać. Podzieliłem się tą myślą z kilkoma studentami (w ramach Koła Naukowego HORYZONT) i tak to ruszyło, praktycznie z dnia na dzień. Zorganizowaliśmy duży karton, ogarnęliśmy Facebook, ktoś wydrukował plakaty, ktoś ulotki. Ktoś inny wywołał zdjęcia. Osobną sprawą była plastyczna instalacja w budynku L – każdy ją widział, bo klapki na sznurkach wisiały wszędzie. Chodziliśmy też z informacjami po salach wykładowych i z ulotką weszliśmy do wszystkich pomieszczeń administracyjnych na naszej uczelni. Mieliśmy plan – i do przodu!

RP: I tak po prostu poszło…

– Jestem fanem prostych i skutecznych rozwiązań. Często za dużo myślimy i zamiast działać, grzęźniemy w myśleniu, w tzw. procedurach. Zgubiliśmy zaufanie do siebie, gdy gramy w jednej drużynie, do jednej bramki. Akcję tworzą ludzie. Tutaj wystarczyło bardzo niewiele, by wyzwolić energię studentów, pozwolić im działać. Sylwia Bochenek, Ala Celmer i Asia Harat – to osoby, które powinniśmy zapamiętać, to one stoją za organizacją tego przedsięwzięcia i najchętniej wziąłbym je z tymi klapkami do Gambii. Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie.

RP: Właśnie. Powiedz, dlaczego Gambia? Skąd akurat ten kraj?

– Tutaj też nie ma dużej filozofii – do Gambii po prostu w miarę łatwo dojechać z Polski terenowym samochodem. Wystarczy przekroczyć Gibraltar, przejechać Maroko i Saharę Zachodnią, potem nad oceanem pokonać piachy Mauretanii i wjechać wprost do czarnego, afrykańskiego Senegalu. Mała Gambia leży w tamtym rejonie, koło Mali i Gwinei. To najmniejszy kraj w Afryce, przez który przepływa rzeka Gambia. Można znaleźć na mapie. Ludzie mieszkają wokół rzeki, w pasie około pięćdziesięciu kilometrów na północ i na południe. Trzeba też pamiętać, że Gambia według statystyk to jeden z dziesięciu najbiedniejszych krajów świata – to też ma znaczenie. Pomagamy naprawdę najbiedniejszym z biednych. Pozytywną informacją jest też to, że w akcję spontanicznie zaangażowało się kilka bielskich szkół i przedszkoli.

RP: Czy wiesz już, ile klapek udało się uzbierać?

– Dokładna ilość będzie znana dopiero po zapakowaniu wszystkiego do samochodu, bo ciągle jeszcze przybywa i przybywa – to dobry znak. Na dziś to około 600 par, czyli 600 obdarowanych dzieci – jest moc! Musimy też pamiętać, że w Afryce nic się nie marnuje i jedna para z pewnością posłuży młodszemu rodzeństwu, gdy stopa wyrośnie. Klapki będą „pracować” kilka lat, aż kompletnie nie popękają i nie będzie się dało ich naprawić. W małych afrykańskich miasteczkach wiele razy widziałem kramy, gdzie naprawia się schodzone i uszkodzone klapki. Zawsze mówimy: jedne klapki – jedno dziecko, i to przemawia do naszej wyobraźni.

RP: Jak zamierzasz rozdać klapki na miejscu, w Gambii?

– Jesteśmy w trakcie ustalania tego. Z pewnością część będzie rozdana spontanicznie, w jakichś małych, afrykańskich wioskach. Zatrzymujesz dżipa gdzieś przy studni albo przy szkole, pod wielkim baobabem. Dzieci momentalnie przybiegają i gromadzą się przy samochodzie, o to nie mam obaw. Być może skorzystam z uprzejmości polskich misjonarzy lub jakieś organizacji pomocowej – oni wiedzą dokładnie, co w trawie piszczy. Podróż to zawsze wielka przygoda i z pewnością życie przyniesie coś nieoczekiwanego – trzeba być tylko otwartym.

RP: Ile czasu to wszystko potrwa?

– Akcję „Klapki dla Gambii” podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszym było zebranie klapek i to praktycznie mamy za sobą. Teraz łączymy je w pary, segregujemy wg rozmiarów, spinamy i pakujemy. Natomiast drugi etap, to transport i rozdanie klapek na miejscu, w Gambii. Wyjazd planowany jest na połowę lipca, powrót na początku września – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem. To około szesnaście tysięcy kilometrów do przejechania samochodem, z czego połowa po afrykańskich bezdrożach. Bądźmy dobrej myśli.

RP: W takim razie życzymy powodzenia i trzymamy kciuki, by wszystko się udało. Oczywiście czekamy na relację z podróży i zdjęcia.

– Już nie mogę się doczekać wyjazdu, a wszystkich zainteresowanych zapraszam do śledzenia całej eskapady na naszym uczelnianym profilu FB „Klapki dla Gambii”. Jeszcze jedna rzecz: zaczynając zbiórkę prosiliśmy, by każda osoba, która przynosi klapki, napisała flamastrem od spodu swoje imię. Będę się starał, by w miarę możliwości zrobić zdjęcie każdemu obdarowanemu dziecku z konkretnymi klapkami – i wtedy każdy będzie na fotografii widział, komu bezpośrednio pomógł. Zdjęcia będą sukcesywnie publikowane na profilu. Do zobaczenia w październiku na uczelnianych korytarzach!

źródło ATH Bielsko-Biała



Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress